Krychowiak - człowiek niezastąpiony


Grzegorz Krychowiak ironizował po meczu z Gibraltarem, że Bartosz Kapustka strzelił gola dla reprezentacji Polski już w debiucie, a piłkarz Sevilli musiał na to czekać kilkadziesiąt spotkań. Choć pochodzący z Mrzeżyna pomocnik nie jest bramkostrzelny, to Adam Nawałka nie wyobraża sobie drużyny bez niego. Krychowiak jest tak samo ważny jak Lewandowski, Fabiański czy Glik.

O absurdalnym wręcz dbaniu o dietę reprezentanta Polski krążą legendy. Krychowiak marudzi, kiedy w sklepie nie ma tuńczyka zawierającego mniej niż 10 proc. tłuszczu. Obsesyjnie dba o regenerację organizmu, śpi 9,5 godziny w nocy i 1,5 godziny w ciągu dnia. Przez kibiców Sevilli nazywany jest maszyną. Jego interwencje w meczach zespołu z Andaluzji stały się już legendarne. Zwłaszcza jedna, w której zaimponował sprintem za Lionelem Messim, a później zatrzymał go perfekcyjnym wślizgiem i odebrał mu piłkę.

Krychowiak pochodzi z niewielkiej nadmorskiej miejscowości Mrzeżyno. Jego ojciec, lokalny społecznik, nigdy nie ukrywał wielkich ambicji jakie wiązał z karierą syna. – Bez urazy dla nikogo, ale nigdy nie interesowała nas polska pierwsza liga czy ekstraklasa. Patrzyliśmy szerzej, byliśmy zainteresowani czymś większym, z punktu widzenia naszego regionu, nieosiągalnym. Reprezentant Polski od najmłodszych lat imponował talentem sportowym. – Był najlepszy w piłkę nożną, ręczną, świetnie grał w siatkówkę, wygrywał wszystkie biegi długodystansowe. Liczyliśmy, że wybierze karierę lekkoatlety, ale postawił na futbol – mówią pierwsi nauczyciele reprezentanta Polski.

W wieku 15 lat Krychowiak wyjechał do szkółki francuskiego Girondins Bordeaux. – Bardzo pomógł nam wtedy Andrzej Szarmach, były wybitny reprezentant Polski, mający świetnie kontakty we Francji. To on zauważył talent u Grześka – opisuje Edward Krychowiak, ojciec piłkarza. – Byłam przerażona, bo obawiałam się, czy poradzi sobie w nowym kraju, innej kulturze, czy wytrzyma presję i czy nie zmarnuje sobie życia. Były to zwyczajne lęki matki troszczącej się o swoje dziecko – mówi Grażyna Krychowiak, matka Grzegorza. – Mimo to czułam podświadomie, że da radę, bo on zawsze przewyższał swoich rówieśników dojrzałością.

Krychowiak w Bordeaux nie został doceniony. Wprawdzie zdobył z drużyną młodzieżowe mistrzostwo Francji, ale w pierwszym zespole nigdy się nie zadomowił. Na renomę zapracował w drugoligowym Reims, z którym awansował do Ligue1, wywalczył miejsce w reprezentacji Polski i zapracował na transfer do Sevilli. – Zawsze wybieraliśmy klub dla Grzegorza wspólnie – opowiada Edward Krychowiak. – Kierowaliśmy się różnymi względami, nie tylko finansowymi. Na razie nie popełniliśmy żadnego błędu.

Wydatnie w prowadzeniu kariery Grześka pomaga mu też jego brat a zarazem menedżer, Krzysztof Krychowiak, który też kiedyś kopał piłkę w rodzinnych stronach. Teraz, poza pracą jako dyrektor sprzedaży w jednym z warszawskich hoteli, dokłada starań, żeby wartość wizerunkowa i piłkarska młodszego brata stale rosła.

Na razie kariera Polaka to modelowy przykład budowania wartości piłkarskiej systematycznie, bez pośpiechu i nerwowych ruchów. Krychowiak jest wzorem profesjonalizmu, piłkarzem obsesyjnie dbającym o detale, które decydują o jego sukcesie. W maju z Sevillą Polak sięgnął po Ligę Europy. W 2016 roku chce zagrać we Francji, której tyle zawdzięcza, na Mistrzostwach Europy. Twierdzi, że wszystko co najlepsze, dopiero przed nim.