Mundial bez gwiazd?


Brzmi to jak science-fiction, ale wystarczy dokładniejszy, analityczny rzut oka na sytuację w tabelach poszczególnych grup eliminacyjnych, by przekonać się, że możliwy jest scenariusz, w którym na Mistrzostwach Świata 2018 w Rosji nie zobaczymy Cristiano Ronaldo, Leo Messiego, Gianluigiego Buffona czy Garetha Bale’a.

Eliminacje MŚ – sprawdź kursy
Zacznijmy od Europy, gdzie pewni awansu mogą być już piłkarze reprezentacji Anglii i Niemiec, a kolejne reprezentacje mogą dołączyć mogą już dziś i jutro. Bardzo blisko celu są także reprezentanci Polski, z Robertem Lewandowskim na czele. Nie wszyscy są jednak w komfortowym położeniu.

Reprezentację Portugalii czeka zacięta rywalizacja do ostatnich sekund z drużyną Szwajcarii. Nasi rywale z 1/8 finału Euro 2016 mogą póki co pochwalić się kompletem zwycięstw, w tym w meczu z Portugalią właśnie. Aktualni mistrzowie Europy także wygrali wszystkie pozostałe mecze, ale porażka w bezpośrednim starciu stawia ich w niewygodnym położeniu. Jeśli Szwajcaria wygra w sobotę z Węgrami, Portugalczycy we wtorek będą musieli ograć Helwetów minimum 2:0. Jeśli grupę wygra Szwajcaria, to ona zapewni sobie bezpośredni awans do Rosji, a Portugalię czekają mecze barażowe. Dwumecz to wielka niewiadoma, zwłaszcza że rywal może być bardzo silnym. Np. Włochy…

No właśnie – Gianluigi Buffon i spółka są w podobnej sytuacji. Ich rywalem w grupie jest Hiszpania, ale tu oba bezpośrednie mecze są już za nami. Raz padł remis, raz wygrali Hiszpanie. Wszystkie pozostałe mecze grupowe faworyci wygrali, ale trudno spodziewać się by na ostatniej prostej „La Furia Roja” wyłożyła się na Albanii bądź Izraelu. W takiej sytuacji „Squadra Azzurra” pozostanie dwumecz barażowy.

Już tylko matematyczne szanse na bezpośredni awans do Mistrzostw Świata mają Walijczycy, którzy tracą do prowadzących w grupie Serbów 4 punkty. Serbowie grają jeszcze z Austrią i Gruzją i zapewne niedługo będą mogli świętować. Za plecami Walii czyha już jednak inny wyspiarski zespół – Irlandia. W poniedziałek dojdzie do bezpośredniego starcia obu tych drużyn i wszystko się wyjaśni – jedna drużyna prawdopodobnie wyląduje w barażu, a druga będzie mogła planować na czerwiec i lipiec przyszłego roku wakacje w ciepłych krajach. Los Ronaldo, Buffona czy Bale’a jest więc mocno niepewny, ale to jeszcze nic…

W bardzo niekomfortowej sytuacji znalazła się Argentyna, która wylądowała na 6. miejscu w eliminacjach grupy CONMEBOL. Wprawdzie Argentyńczycy mają wszystko w swoich rękach i jeśli wygrają ostatni mecz z Ekwadorem, zapewnią sobie minimum baraż. To jednak marna polisa, biorąc pod uwagę fakt, że Leo Messi i spółka grają ostatnio beznadziejnie i nie wygrali od czterech spotkań. W roku 2017 Argentyna strzeliła tylko dwa gole – Messi trafił z karnego, a ponadto rywal strzelił sobie „samobója”. To szokujące, gdy przejrzy się nazwiska zawodników „Albicelestes”. Poza pięciokrotnym zdobywcą Złotej Piłki to m.in. Sergio Aguero, Paulo Dybala, Gonzalo Higuain, Mauro Icardi czy nawet Angel Di Maria. Wszystkich ich może zabraknąć na Mundialu. Jeśli Argentyna przegra z Ekwadorem, ratunku nie będzie już żadnego. A mecze na wysokości prawie 3 tys. metrów n.p.m. to zawsze ogromne wyzwanie. Teraz przerzedzone górskie powietrze zmiesza się z ciśnieniem, jakie nakłada na Argentyńczyków niesamowita presja i ranga środowej rywalizacji.

Jeśli Argentyna wślizgnie się do barażu (teoretycznie ma jeszcze szanse na bezpośredni awans), wówczas zagra z Nową Zelandią – mistrzem strefy Oceanii. Teoretycznie bułka z masłem, ale raz jeszcze powtórzymy – Argentyna w obecnej formie nie jest gwarantem absolutnie niczego.

Awans Argentyny może nastąpić np. kosztem Chile, które w ostatniej kolejce mierzy się z Brazylią i jeśli przegra – znajdzie się w kłopotach. Równie dobrze na Mundialu może zabraknąć więc Alexisa Sancheza i Arturo Vidala, ale nie oszukujmy się – nie byłoby większej sensacji niż odpadnięcie naszpikowanej gwiazdami Argentyny i w efekcie MŚ bez Messiego.