Mundial: Bomba idzie w górę!


Wiele miesięcy oczekiwania, przygotowań i rosnących oczekiwań. Wszystko to dziś skończy się razem z pierwszym oficjalnym kopnięciem Brazuki w Sao Paolo. Gospodarze zmierzą się z Chorwatami, a to znaczy, że startują 20. piłkarskie Mistrzostwa Świata.

Brazylia 1.33, remis 5.00, Chorwacja 11.00 – godz. 22.00
Dzisiejszy mecz, otwierający blisko miesięczny maraton futbolu, ma wyraźnego faworyta. Jest nim gospodarz – Brazylia. „Canarinhos” wg wszelkiej maści ekspertów są jednym z głównych kandydatów do złota na własnym terenie. W takiej sytuacji grupowi rywale nie mogą być dla ekipy Luiza Felipe Scolariego zbyt trudnym przeciwnikiem. Wygrana gospodarzy więcej niż jednym golem wyceniana jest na 2.05.

 

Największe nadzieje kibice w Brazylii wiążą oczywiście z Neymarem. Młody gwiazdor FC Barcelony w minionym sezonie nie zachwycił w europejskim futbolu tak jak można by tego oczekiwać, ale w kadrze narodowej nie zawodzi. Statystyka powyżej najdobitniej pokazuje z jakiej klasy zawodnikiem mamy do czynienia. Przypomnijmy, ze w ubiegłorocznym Pucharze Konfederacji, który był swoistą próbą generalną przed Mundialem, Neymar został królem strzelców. Gol tego gracza w dzisiejszym meczu to kurs 2.10.

Teoretycznie to jednak Chorwaci są w wygodniejszej pozycji. Nikt nie oczekuje od nich wielkiego sukcesu i zwycięstwa dziś. Z całą pewnością presja wyniku nie będzie pętać nóg zawodnikiem w charakterystycznych kraciastych strojach. Trzeba jednak zauważyć, że drużyna z Bałkanów dysponuje naprawdę ciekawym składem personalnym. Zawodników takich jak Stipe Pletikosa, Verdan Corluka, Dejan Lovren, Darijo Srna, Mateo Kovacić, Luka Modrić, Ivan Rakitić, Mario Mandżukić czy Ivica Olić nie trzeba przedstawiać żadnemu średnio interesującemu się futbolem kibicowi. Szczególnie silna wydaje się druga linia. Modrić udowodnił już swoją wartość z Realu Madryt, Kovacić zaczyna być liderem Interu, a Rakitić jest niesamowicie produktywny jeśli chodzi o asysty i kluczowe podania w Sevilli. Z podań kolegów zapewne skrzętnie korzystać będzie Mandżukić, który wprawdzie jest na „wylocie” z Bayernu Monachium, ale nie zmienia to jego klasy. Chorwacki snajper wybił się na poprzedniej wielkiej imprezie – polsko-ukraińskim Euro 2012. Dziś jednak nie zagra, bowiem pauzuje za czerwoną kartkę. Jeśli „goście” nie zdobędą gola, trafiamy kurs 1.54.

Niewątpliwie przed nami kawał ciekawego widowiska – oba zespoły preferują ofensywna piłkę, a fakt, że to spotkanie otwiera finały Mistrzostw Świata, tylko dodaje meczowi smaku.

Wyzwanie Road to Rio – dołącz do gry i zgarnij bilety na najlepsze mecze przyszłego sezonu!!