Mundial: Ten najważniejszy raz


Od ponad miesiąca na brazylijskich boiskach toczyła się walka, której głównym celem było wyłonienie piłkarskiego Mistrza Świata A.D. 2014. 30 zespołów straciło już szansę na to zaszczytne miano, a w grze zostali tylko finaliści – Niemcy i Argentyna. Dziś o 21.00 pierwszy gwizdek najważniejszego meczu roku!

Niemcy 2.25, remis 3.20, Argentyna 3.60 – godz. 21.00
Jeszcze przed meczami 1/2 finału faworytem bukmacherów do wygrania Mundialu była Argentyna. Wydarzenia półfinałów zweryfikowały jednak te dywagacje. Niemcy rozbili 7:1 Brazylię, a Argentyna dzień później zaliczyła wyczerpujące i bezbramkowe 120 minut przeciwko Holandii, dopiero w rzutach karnych zapewniając sobie awans. Niemcy mistrzami świata to obecnie kurs 1.63.

Niemcy turniej rozpoczęli od efektownego pogromu 4:0 nad Portugalią. Mecz ten był popisem drużyny Joachima Loewa, ale także rywale zrobili dużo by tak właśnie się stało – sprokurowany rzut karny, a później także czerwona kartka Pepe – to wszystko ułatwiło zadanie reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów. W drugim grupowym pojedynku Ghana zaskoczyła Niemców i urwała im punkty. Doszło do remisu 2:2, ale Afrykanie w pewnym momencie prowadzili nawet 2:1! Wyrównującą bramkę zdobył Miroslav Klose, który w ten sposób zrównał się z Ronaldo w klasyfikacji strzelców wszech czasów na Mundialach. Później Klose strzelił także z Brazylią i jest już samodzielnym liderem tej listy. W trzecim grupowym pojedynku ekipa Loewa rywalizowała z USA – wygrana 1:0 nikogo nie rzuciła na kolana, ale po raz kolejny zespół niemiecki udowodnił, że należy do faworytów mistrzostw.

Finał Mundialu to ostatnia szansa żeby skorzystać z naszych okolicznościowych promocji!

Fazę pucharową trzeci zespół dwóch poprzednich Mundiali rozpoczął od pokonania 2:1 Algierii. Kolejny afrykański zespół mocno postawił się Niemcom, wiele razy tworząc pod ich bramką zagrożenie. W ostatecznym rozrachunku górą byli faworyci. W ćwierćfinale czekała na nich już Francja. Mecz europejskich potentatów nie wpisał się złotymi zgłoskami do historii 20. piłkarskich Mistrzostw Świata. Szybko strzelona przez Mattsa Hummelsa bramka załatwiła sprawę – Niemcy szanowali wynik, a ponadto mieli w bramce znakomitego Manuela Neuera. Jeśli niemiecki golkiper zachowa czyste konto również w finale, wówczas trafimy kurs 2.23.

Prawdziwą miazgą okazał się mecz półfinałowy. Niemcy między 23. a w 29. minutą zrobili gospodarzom istny „Blitzkrieg”, podwyższając prowadzenie 1:0 aż do stanu 5:0! Brazylia została zmieciona z powierzchni boiska, a tylko dalszej „powściągliwości” Niemców, zawdzięcza fakt porażki „raptem” 1:7. Raptem – bowiem w pewnym momencie różnica w klasie piłkarskiej i grze sugerowała, że bardzo realny jest dwucyfrowy wynik, co byłoby największą sensacją w historii Mistrzostw Świata. Matts Hummels przyznał po spotkaniu, że w przerwie drużyna postanowiła nie upokarzać rywali do granic możliwości. Niemcy w drugiej połowie grali więc już bardzo spokojnie, wyraźnie oszczędzając siły na niedzielny finał. Jeśli reprezentacja Loewa strzeli Argentynie więcej niż 3,5 gola, wówczas wejdzie nam kurs 16.00.
 

To teoretycznie wydaje się mało prawdopodobne, ale przypomnijmy, że podczas poprzedniego Mundialu w RPA także doszło do starcia Argentyny z Niemcami. Wówczas prowadzeni przez Diego Maradonę „Albicelestes” przegrali z Europejczykami aż 0:4! Jednym z bohaterów tamtego meczu był ośmieszany przez Maradonę na konferencji prasowej Thomas Müller. Maradona nazywał go „chłopcem do podawania piłek”, nie przewidując chyba, że ten „chłopiec” może okazać się katem jego drużyny. Müller w RPA zdobył 5 goli i został królem strzelców imprezy (dzięki największej liczbie asyst wśród zdobywców 5 bramek). W Brazylii skrzydłowy Bayernu także pokonywał bramkarzy rywali już 5 razy. Jeśli strzeli szóstego gola w meczu finałowym, wówczas zrówna się z Jamesem Rodriguezem, ale znów dzięki większej liczbie ostatnich podań sięgnie po koronę najlepszego snajpera Mundialu! Bramka Müllera wyceniana jest na 3.20.

W grze o „Złotego Buta” mistrzostw pozostał jeszcze także Leo Messi, który ma w dorobku 4 bramki, wszystkie zdobyte w spotkaniach grupowych. Messi musiałby jednak pokusić się o hat-tricka lub ewentualnie dublet i poprawę swojego bilansu asyst. Trzy bramki niesamowitego Argentyńczyka oznaczone są kursem 41.00.

Argentyna w meczach grupowych opierała się właśnie głównie na gwieździe FC Barcelony. Na początek „Albicelestes” pokonali 2:1 Bośnię i Hercegowinę. Później w meczu z Iranem przez bardzo długi okres utrzymywał się remis 0:0, ale w doliczonym czasie Messi wziął sprawy w swoje ręce i zdobył zwycięskiego gola. Dwa kolejne trafienia czterokrotny najlepszy piłkarz na świecie zdobył przeciwko Nigerii, w wygranym 3:2 meczu. Trzy jednobramkowe zwycięstwa niespecjalnie zbudowały obraz silnej Argentyny, ale co najważniejsze dały awans z pierwszego miejsca do 1/8 finału.

O ćwierćfinał podopieczni Alejandro Sabelli zagrali ze Szwajcarią. O awansie znów zdecydował tylko jeden gol. Pod koniec drugiej połowy dogrywki ze znakomitego podania Messiego skwapliwie skorzystał Angel Di Maria i „Helweci” mogli jechać do domu. W finale Di Maria jednak nie zagra, a wszystko dlatego, że w meczu ćwierćfinałowym doznał on kontuzji. Rywalem Argentyńczyków w „ćwiartce” była uważana za „cichego faworyta” Belgia. Znów ekipa z Ameryki Południowej „ślizgnęła” się dalej dzięki wyłącznie jednemu trafieniu. Tym razem zdobył je dość szybko Gonzalo Higuain. Jeśli napastnik Napoli wpisze się na listę strzelców także w finale – wówczas pomnożymy swój wkład o 5.00.

W półfinałowym starciu Argentyna zmierzyła się z Holandią, która podobnie jak ekipa Sabelli, przez fazę pucharową szła chwiejnym krokiem. Niestety, mecz o finał okazał się odzwierciedleniem wcześniejszych gier obu zespołów – emocji zabrakło, a gra wyglądała tak jakby rywale przed pierwszym gwizdkiem umówili się na remis 0:0. 120 nużących minut i konkurs rzutów karnych. Luis van Gaal „zapomniał”, że Krul broni karne lepiej niż Cillessen i wcześniej wykorzystał limit zmian. Sergio Romero obronił dwa strzały Holendrów i to Argentyna zameldowała się w finale, grając tym samym na nosie wszystkim nienawidzącym ją Brazylijczykom. Ci zaś nie wiedzieli co gorsze – porażka 1:7 z Niemcami czy awans odwiecznego wroga do finału na Marakanie.

Punktualnie o 21.00 włoski sędzia Nicola Rizzoli pierwszym gwizdkiem da znać, że czas rozpocząć najważniejszy mecz piłkarski tego roku, a praktycznie czterolecia. Czy mistrza świata poznamy po 90 minutach czy potrzebna będzie dogrywka? A może podobnie jak choćby w 2006 roku o wygranej zdecyduje konkurs rzutów karnych? Kto lepiej będzie operował Brazucą i kto zaskoczy rywala? Niemcy pokazali swoją klasę w półfinale, ale Argentyna jawi się jako drużyna o stalowej defensywie, której w fazie pucharowej nie rozerwał jeszcze nikt – ani Szwajcarzy, ani rozpędzeni Belgowie, ani latający Holendrzy z niesamowitym Arjenem Robbenem na czele. Niemcy nie mogą więc liczyć na kolejny lekki, łatwy i przyjemny mecz. Powinni raczej spodziewać się wielkiej wojny, w której o zwycięstwie mogą zdecydować detale czy błysk geniuszu. Kto jest największym indywidualnym geniuszem w obu ekipach – o tym nie wypada nawet pisać, bo jest to oczywiste jak 2 razy 2. Jeśli dojdzie jednak do rzutów karnych – możemy trafić kurs 5.00. Kurs na dogrywkę jest mniejszy i wynosi 3.00.

W finale Mistrzostw Świata w Meksyku w 1986 roku Argentyna mierzyła się z Niemcami i wygrała tamten mecz 3:2. Powtórka tego rezultatu wyceniana jest na 56.00. Z kolei cztery lata później we Włoszech doszło do wielkiego rewanżu. Tym razem triumfował RFN, który wygrał 1:0 po bramce Andreasa Brehme w 85 min z rzutu karnego. Powtórka takiego dokładnego wyniku to kurs 6.50. Komu przypadnie gloria i chwała zwycięzcy, a kto pogrąży się w smutku srebrnego medalu? Świat wstrzymuje oddech, Niemcy i Argentyńczycy odliczają każdą sekundę, a my wraz z nimi nie możemy doczekać się tego piłkarskiego wydarzenia najwyższej rangi.