Na Euro bez goli i zwycięstw. Rumunia z awansem!


Prawie nie zdobywają bramek, rzadko wygrywają, a jednak zakwalifikowali się do mistrzostw Europy we Francji. Reprezentacja Rumunii, nie licząc wczorajszego meczu z Wyspami Owczymi, w ostatnich pięciu meczach eliminacji EURO 2016 zwyciężyła raz, czterokrotnie remisując!

Osiem goli strzelonych, dwa stracone. Zespół selekcjonera Anghela Iordanescu pokazuje Europie jak kierując się minimalizmem osiągać sukcesy. Ponieważ dla Rumunów nie ma kto zdobywać bramek – najskuteczniejszy zawodnik Ciprian Marica przesiaduje na ławce w tureckim Konyansporze, a najbardziej kreatywny Lucas Sanmartean kopie w słabej lidze Arabii Saudyjskiej – doświadczony trener ustawia zespół tak, by ich przynajmniej nie tracił. Rumunia straciła najmniej goli spośród wszystkich zespołów, które walczą w eliminacjach EURO 2016.

Mimo że Iordanescu wprowadził Rumunię do wielkiej imprezy pierwszy raz od ośmiu lat, w ojczyźnie nie cieszy się poparciem kibiców i dziennikarzy. 65-latek selekcjonerem został tylko dlatego, że nowy prezes Rumuńskiego Związku Piłki Nożnej Razvan Burleanu, który stanowisko objął w marcu, nie miał zamiaru tolerować poprzedniego trenera, Victora Piturki. Dlaczego? Oczywiście ze względu na przyjaźń z poprzednim szefem związku Mirceą Sandu.

Piturkę miał zastąpić szkoleniowiec Szachtara Mircea Lucescu, ale władze zespołu z Donieca nie zgodziły się, by prowadził jednocześnie klub i reprezentację. W związku z tym padło na Iordanescu. W ojczyźnie legendarnego Drakuli ta decyzja została odebrana jednoznacznie – jako pójście na łatwiznę.

Pomimo że Rumuni zajmują w grupie F drugie miejsce za Irlandią Północną, w kraju nie panuje optymizm. Powszechna jest opinia, że z tak łatwej grupy (poza Rumunią i Irlandią rywalizują w niej: Węgry, Finlandia, Wyspy Owcze i Grecja) nie awansują tylko te ekipy, które nie chcą uzyskać kwalifikacji. Poza tym podkreśla się zmianę formuły EURO – skoro w głównej fazie będą brać udział 24 zespoły, o kwalifikację łatwiej niż w poprzednich latach. Rumuńscy fani po prostu uważają, że mają szczęście. Nic więcej. Wczorajsze, efektowne zwycięstwo 3:0 z Wyspami Owczymi niewiele tu zmienia. Przecież to rywal z najniższej półki...