Ostatni krok


Eliminacje Mistrzostw Świata 2018 mają dziś dla reprezentacji Polski swój finisz. W meczu przeciwko Czarnogórze wystarczy nam zdobycie choćby punktu, ale większość fanów, którzy zgromadzą się na Stadionie Narodowym, myśli o zwycięstwie i efektownej pieczęci na misji „awans”. Pierwszy gwizdek o 18:00.

Polska 1.30, remis 5.50, Czarnogóra 10.00 – godz. 18:00
Biało-czerwoni po okazałym zwycięstwie nad Armenią (6:1) mają wszystkie karty w swoim ręku. Trzy punkty przewagi nad Danią i sześć nad Czarnogórą powodują, że dziś wystarcza nam nawet remis. Za kadencji trenera Adama Nawałki reprezentacja Polski nigdy nie przegrała na Stadionie Narodowym i tylko raz zremisowała – 2:2 ze Szkocją. To prognostyk bardzo optymistyczny. Wygrana lub remis gospodarzy po kursie 1.05.

Co istotne – w meczu z Armenią żaden z polskich piłkarzy nie obejrzał żółtej kartki, zatem trener Adam Nawałka nie ma bólu głowy i do dyspozycji ma wszystkich powołanych zawodników. Czy zagramy identycznym składem, jak w czwartek? Pojawiły się głosy, że średnio spisującego się Karola Linettego zastąpić może Krzysztof Mączyński, etatowy zawodnik u Nawałki, ale czy tak się faktycznie stanie – przekonamy się przed 18:00.

Osobna walkę toczy Robert Lewandowski, którzy na kolejkę przed końcem eliminacji jest współliderem klasyfikacji strzelców. „Lewy” zdobył 15 bramek w 9 meczach, co jest wynikiem fenomenalnym. Dokładnie tyle samo na koncie ma Cristiano Ronaldo. W ostatniej kolejce Lewandowski gra z Czarnogórą, a CR7 ze Szwajcarią – niewykluczone, że Polak zgarnie koronę króla strzelców eliminacji. Jeśli snajper Bayernu zdobędzie dziś gola, zgarniamy kurs 1.33.

Polakom do awansu wystarczy remis, ale być może powtórzy się marcowy mecz obu reprezentacji. Wtedy w Podgoricy podopieczni trenera Nawałki zwyciężyli 2:1. Tamto zwycięstwo okazało się milowym krokiem w kierunku awansu, zwłaszcza, że Czarnogóra wówczas była uznawana za głównego kontrkandydata. Jeśli dziś na Stadionie Narodowym padnie wynik 2:1, trafimy kurs 9.00.

Sytuacja jest o tyle łatwiejsza, że rywale grają już praktycznie o nic. Tylko cud (ich zwycięstwo i porażka Danii z Rumunią) może spowodować, że zajmą 2. miejsce w grupie. Wówczas Czarnogóra zagrałaby w barażu o awans do Mistrzostw Świata, ale na to się nie zanosi.

Jak na złość dla trenera Czarnogórców – nie ma on do dyspozycji swoich największych gwiazd. Z kontuzją boisko w ostatnim meczu z Danią opuścił Stevan Jovetić. Szanse na występ byłego zawodnika Manchesteru City są znikome. Co gorsza – za kartki pauzuje Stefan Savić. Stoper Atletico Madryt to ostoja reprezentacji Czarnogóry, co na pewno nie martwi Roberta Lewandowskiego, który pamięta boje z twardo grającym Czarnogórcem z rywalizacji Bayernu z Atletico.

Czarnogóra przystępuje zatem do meczu bez dwóch czołowych zawodników i w sytuacji, w której nawet awans do baraży będzie supersensacją. W takich warunkach reprezentacja Polski, która na Stadionie Narodowym praktycznie nie traci punktów, nie może mieć problemów z wykonaniem ostatniego kroku. Przynajmniej w teorii. Oby ta teoria współgrała dziś z boiskową praktyką.