Pięć powodów, dlaczego Polska wyjdzie w EURO 2016 z grupy


W XXI wieku reprezentacja Polski wystąpiła w czterech wielkich imprezach – po dwa razy w mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy. W każdym z nich odpadała po fazie grupowej. W EURO 2016 ma być inaczej. W turnieju organizowanym we Francji biało-czerwoni, którym przewodzi selekcjoner Adam Nawałka, wreszcie mają przebrnąć przez pierwszą rundę rywalizacji. Dlaczego? Oto pięć powodów:

1. Bo mamy w składzie Roberta Lewandowskiego 

Napastnik Bayernu Monachium w minionych tygodniach udowodnił, że jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. W ostatnich pięciu reprezentacyjnych meczach Lewandowski strzelił dziewięć goli i zamknął usta wszystkim krytykom, którzy zarzucali mu, że nie potrafi zdobywać bramek w ważnych spotkaniach. Trzy gole strzelone w spotkaniach ze Szkocją i Irlandią dały reprezentacji Polski cztery punkty, bez których o awansie do EURO 2016 moglibyśmy zapomnieć. – Robert jest najlepszą „9” na świecie – stwierdził ostatnio selekcjoner Adam Nawałka i trzeba przyznać mu rację. W tej chwili „Lewy” nie ma sobie równych. Jeżeli utrzyma formę do mistrzostw Europy, możemy być spokojni – w ofensywie nie będziemy mieć problemów.

2. Bo z grupy wychodzą cztery najlepsze zespoły z 3. miejsc

Mistrzostwa we Francji będą pierwszymi w historii, w których zagrają 24 reprezentacje, które zostaną podzielona na sześć grup. Do fazy pucharowej awansuje aż 16 ekip (dwóch zwycięzców grup i cztery najlepsze drużyny z 3. miejsc). – To oczywiście spore ułatwienie, ale prawda jest taka, że naszą kadrę stać na wyjście z grupy, nawet gdyby wychodziły tylko dwie najlepsze reprezentacje – twierdzi Bogusław Kaczmarek, były asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski. 

Nasza kadra będzie losowana z trzeciego koszyka, więc teoretycznie trafi na jedną niżej notowaną drużynę. 

3. Bo Adam Nawałka ma „trenerski nos” i sporo szczęścia

Selekcjoner reprezentacji Polski już kilkakrotnie udowadniał, że jak nikt potrafi wprowadzić nowych zawodników do zespołu. Wystarczy wspomnieć przypadki Sebastiana Mili, Sławomira Peszki czy Krzysztofa Mączyńskiego, na których Adam Nawałka konsekwentnie stawiał, nawet jeśli wszyscy dookoła pukali się w czoło i mówili, że ci piłkarze nie nadają się do kadry. 

Szczęście też często sprzyjało selekcjonerowi reprezentacji Polski, czego najlepszym przykładem jest mecz z Niemcami, kiedy zespół Nawałki był zdecydowanie słabszy, a mimo to odniósł historyczne zwycięstwo i po raz pierwszy pokonał naszych zachodnich sąsiadów.

4. Bo mamy mocny trzon reprezentacji

Już dawno w podstawowym składzie kadry nie mieliśmy tylu piłkarzy grających w dobrych europejskich klubach. Oprócz Roberta Lewandowskiego są jeszcze: Grzegorz Krychowiak (Sevilla), Kamil Glik (Torino), Jakub Błaszczykowski (Fiorentina) i bramkarskie trio: Łukasz Fabiański (Swansea), Wojciech Szczęsny (Roma), Artur Boruc (Bournemouth).

Z takimi zawodnikami po prostu musi się udać.

5. Bo w końcu musimy wyjść z grupy podczas dużej piłkarskiej imprezy

W XXI wieku reprezentacja Polski cztery razy brała udział w najważniejszych turniejach (MŚ 2002, 2006; ME 2008, 2012), ale ani razu nie udało nam się awansować do fazy pucharowej. Każda seria, nawet ta najgorsza, kiedyś się kończy, a więc ta też. – Później może wydarzyć się już wszystko. O awansie decyduje jeden mecz, a wiadomo jak to jest. Ktoś może mieć słabszy dzień, ktoś mocniejszy i nagle okaże się, że faworyt żegna się z turniejem – uważa Kaczmarek.