Półfinały z wyraźnymi faworytami


Po 1/4 finału Copa America nikt nie wyobraża sobie innego meczu finałowego niż starcie gospodarzy – Chilijczyków z głównym faworytem, czyli z Argentyną. Dwie najbliższe noce zarezerwowane są na starcia półfinałowe, ale te mają swoich wyraźnych faworytów. Obędzie się bez niespodzianek?

Chile 1.48, remis 4.00, Peru 8.00 – z poniedziałku na wtorek 1:30
Chile jak na razie na własnym terenie sprawia najlepsze wrażenie i wielu postronnych obserwatorów „Copy” właśnie w zespole gospodarzy upatruje potencjalnego triumfatora. W ćwierćfinale Chilijczycy 1:0 ograli Urugwaj, ale cieniem na postawie drużyny położył się incydent z udziałem Gonzalo Jary. W ordynarny sposób sprowokował on Edinsona Cavaniego, a dodatkowo dopuścił się symulki. W efekcie tego zawodnik z Urugwaju otrzymał drugą żółtą kartkę.

Jara za swoje skandaliczne zachowanie został ukarany trzymeczowym zawieszeniem, więc pewne jest już to, że nie zagra w turnieju. Kłopoty Chilijczyka mogą być znacznie większe, gdyż jego macierzysty klub – Mainz – nosi się z zamiarem rozwiązania umowy z południowoamerykańskim prowokatorem. W tym miejscu wypada wyrazić nadzieję, że faktycznie konsekwencje jakie spotkają Jarę będą adekwatne do popełnionego czynu. Nie może się to też nie odbić na grze zespołu, w którym był on jedną z istotnych postaci.

Mecze Copa America oglądaj w Unibet TV!

Czy Peru będzie w stanie wykorzystać kłopoty Chile? Zespół Ricardo Garecy wyszedł z trudnej grupy C, a w ćwierćfinale niespodziewanie 3:1 pokonał Boliwię. Hat-trickiem w tym meczu popisał się Paulo Guerrero, zatem pojedynek Chile z Peru można już reklamować jako rywalizację dwóch czołowych snajperów Copa America. Wespół z Guerrero liście najlepszych strzelców przewodzi Arturo Vidal z Chile. Mówi się, że w najbliższych dniach pomocnik Juventusu ma zasilić Arsenal. Czy wcześniej będzie o nim głośno z powodu bramki w półfinale? Kurs na takie zdarzenie wynosi 3.40.

Argentyna 1.48, remis 4.10, Paragwaj 7.75 – z wtorku na środę 1:30
Faworytem nr 1 Copa America pozostaje Argentyna, która choć nadal nie zachwyca, krok po kroku zbliża się do realizacji celu. W ćwierćfinale rywalem „Albicelestes” była Kolumbia. Przez cały mecz wyraźnie przeważali podopieczni „Taty” Martino, ale cuda i dziwy w bramce Kolumbii wyczyniał David Ospina, w cudownym stylu zatrzymując m.in. strzał głową Leo Messiego. Kolumbia „doczołgała się” do rzutów karnych, ale tam Ospina nie dał już rady. Skuteczniej „jedenastki” egzekwowali faworyci i to oni mogli w spokoju oczekiwać na swojego półfinałowego rywala.

W meczu Brazylii z Paragwajem za faworyta uchodzili „Canarinhos”. Brak Neymara jest jednak widoczny gołym okiem i najbardziej utytułowany południowoamerykański zespół zaledwie zremisował, a w rzutach karnych musiał uznać wyższość Paragwajczyków, podobnie zresztą jak cztery lata wcześniej. Teraz Paragwaj czeka trudniejsze wyzwanie. Mecz z Argentyną, która już wie, że nie może podejść do spotkania nonszalancko, bowiem w grupie prowadziła 2:0 z Paragwajem, by ostatecznie zaledwie zremisować 2:2. Teraz Messi i spółka na pewno wykażą się większą czujnością, stojąc już o dwa kroki od przysłowiowego ogródka. Być może niemoc przełamie sam snajper Barcelony, który jak do tej pory zdobył tylko jednego gola – z rzutu karnego w meczu właśnie z Paragwajem. Kurs na trafienie najlepszego piłkarza na świecie w tym meczu to 2.07.