Polsko – bij mistrza!


Takie mecze zawsze elektryzują biało-czerwonych kibiców futbolu, którzy ściskając kciuki za kadrę narodową, po prostu liczą na cud. Cudem byłoby przecież pierwsze w historii zwycięstwo nad Niemcami – zespołem, z którym Polska nie wygrała nigdy! Mowa oczywiście o piłce nożnej, bo prawie w każdym innym sporcie drużynom, naszych zachodnich sąsiadów w tym roku już „zlaliśmy”.

Polska 6.20, remis 4.25, Niemcy 1.53 – godz. 20.45
Polacy są liderem grupy, po tym jak rozgromili 7:0 debiutanta w strukturach FIFA – Gibraltar. To oczywiście nie ma żadnego znaczenia, bowiem ekipa z malutkiego skrawka europejskiej mapy będzie dostarczycielem punktów w grupie. Prawdziwe eliminacje to walka pozostałych zespołów. Dzisiejszy mecz w pewien sposób zdefiniuje sposób patrzenia na kadrę Adama Nawałki – do tej pory były trener Górnika Zabrze nie miał okazji grać z tak poważnym rywalem w meczu o punkty. Pierwszy test już tuż tuż – czy będziemy w stanie zaliczyć go choćby na remis? Takie rozstrzygnięcie jest wyceniane na 4.25.

Nie ma co kryć – faworytem są Niemcy. Polska zajmuje 70. miejsce w rankingu FIFA, który to ranking otwiera nasz dzisiejszy rywal, mistrzowie świata sprzed kilku miesięcy. To fakty, z którymi ciężko dyskutować. Co więc może być atutem Polaków? Po pierwsze nieprzewidywalność. Po drugie – być może Niemcy zlekceważą słabego rywala. Personalnie oczywiście największą bronią Nawałki ma być Robert Lewandowski, którego to akurat Niemcy znają na wskroś i bardzo trudno liczyć, że podejdą do rywalizacji z nim nonszalancko. Król strzelców Bundesligi od ładnych paru lat czaruje na niemieckich boiskach – do niedawna w barwach Borussii Dortmund, a teraz jako snajper mistrzowskiego Bayernu Monachium. Z Gibraltarem „Lewy” strzelił cztery gole, a dziś cieszylibyśmy się z choćby jednego. Kurs na takie zdarzenie wynosi 3.15.

Innym liderem polskiej drużyny jest bramkarz – Wojciech Szczęsny. Golkiper Arsenalu Londyn jest od ponad sezonu w bardzo dobrej formie – niezwykle rzadko zdarzają mu się klopsy – przeważnie są to niepotrzebne faule, zakończone czerwonymi kartkami. Pozycja Szczęsnego w „Kanonierach” i reprezentacji Polski jest jednak niepodważalna. „Tek”, jak nazywają go koledzy z zespołu, po losowaniu ostrzył sobie zęby na pojedynki z klubowymi partnerami – Perem Mertesackerem, Mesutem Oezilem i Lukasem Podolskim. Pierwszy z nich po Mundialu zakończył jednak reprezentacyjną karierę, drugi doznał urazu, który wyklucza go do końca roku. Dziś zagrać powinien jedynie „Poldi”, dla którego na pewno będzie to mecz szczególny. Kurs na bramkę Podolskiego wynosi 3.00.

 

Podolski urodził się blisko 30 lat temu w Gliwicach. Jego losy potoczyły się jednak tak, że gra z czarnym, a nie białym orłem na piersi. „Prince Poldi”, jak mawiają o nim Niemcy, zawsze podkreśla jednak sentyment do Polski, a szczególnie do Górnika Zabrze, w którym chciałby zakończyć swoją karierę. Podolski znakomicie mówi po Polsku, na pewno lepiej niż Ludovic Obraniak czy... Grzegorz Krychowiak. Powszechna sympatia do napastnika Arsenalu wynika z jego stylu bycia – jest typem wesołka, ale przy tym inteligentnym człowiekiem. Multum kontuzji w niemieckim zespole stwarza dziś „Poldiemu” szansę na występ. Przypomnijmy, że z powodu urazów dziś w zespole niemieckim nie zagrają na pewno Bastian Schweinsteiger, Sami Khedira, Marco Reus, Mesut Oezil czy Benedikt Hoewedes. Do tego oprócz Mertesackera, karierę w reprezentacji skończyli także Philipp Lahm i Miroslav Klose. Ciężar strzelania goli spadnie zapewne na wicekróla strzelców Mundialu – Thomasa Mullera. Jeśli on trafi jako pierwszy, my trafimy kurs 4.70.

Polacy nigdy nie pokonali Niemców, ale na wielkich imprezach potrafili się im przeciwstawić. Porażki w 1974 czy 2006 roku w stosunku 0:1 do dziś wymieniane są jako bardzo pechowe. W pierwszym wypadku winę zgania się na stan boiska po ulewnym opadach deszczu. 32 lata później Olivier Neuville zdobył gola na wagę zwycięstwa dopiero w doliczonym czasie gry! Wcześniej nie do pokonania był Artur Boruc. Na ostatnim Mundialu Niemcy pokazali wielką siłę – Portugalię rozgromili 4:0, a Brazylię w półfinale 7:1. Nie we wszystkich meczach podopieczni Loewa byli jednak tak wydajni – remis 2:2 z Ghaną czy minimalne zwycięstwo z Algierią to najlepsze przykłady. Przeciwko „czarnemu orłowi” należy zagrać konsekwentnie w tyłach – czy Kamila Glika i Łukasza Szukałę stać na taki występ? Jeśli nie – trudno wierzyć, że uda nam się zapunktować. My jednak wierzymy!