Powtórka z finałowej rozgrywki


Argentyna by zdobyć swój pierwszy od 23 lat tytuł mistrza Ameryki Południowej będzie musiała wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i jeszcze raz pokonać Chile. Jeszcze raz, bo dokonała już tego w meczu grupowym. „Albicelestes” muszą jednak pamiętać także zeszłoroczny finał Copa America, który zakończył się ich porażką po rzutach karnych. Okazja do rewanżu nadarzyła się dość szybko. Dziś w nocy poznamy triumfatora Copa America Centenario.

Argentyna 1.80, remis 3.45, Chile 5.00 – godz. 2.00
Leo Messi i spółka od początku byli głównym faworytem turnieju rozgrywanego w USA. Ich postawa tylko potwierdziła te dywagacje, bowiem zespół prowadzony przez Gerardo Martino wygrał wszystkie grupowe mecze, a potem równie pewnie pokonał dwie przeszkody w fazie pucharowej. Na rozkładzie Argentyny znalazły się kolejno: Chile, Panama, Boliwia, Wenezuela i wreszcie Stany Zjednoczone. Bilans bramkowy 18:2 mówi sam za siebie. Kurs na ponad 2,5 gola Argentyny wynosi 4.30.

Chile jest zresztą jedynym zespołem, który nie otrzymał od „Albicelestes” pokaźnego worka bramkowego. W pierwszym grupowym starciu faworyci imprezy pokonali obrońców tytułu sprzed roku tylko jednym golem. Argentyna prowadziła wprawdzie 2:0, ale w samej końcówce spotkania straciła bramkę. Podopieczni „Taty” Martino nie mieli jednak miażdżącej przewagi, a Chile szybko udowodniło swoją wartość w kolejnych meczach.

Triumfatorzy Copa America 2015 ograli zarówno Boliwię, jak i Panamę, a w fazie pucharowej rozkręcili się na dobre. Ćwierćfinałowe zwycięstwo 7:0 nad Meksykiem mocno zaszokowało wszystkich obserwatorów, bowiem spodziewano się tu raczej wyrównanego pojedynku. W półfinale Chilijczycy odprawili z kwitkiem Kolumbię, zwyciężając 2:0. Wynik ten był tym cenniejszy, że z powodu nadmiaru kartek zagrać nie mógł Arturo Vidal, piłkarz Bayernu Monachium i jedna z największych gwiazd reprezentacji „La Roja”. Na finał Vidal wraca już do składu. Gdyby wypoczęty pomocnik strzelił Argentynie gola, trafimy kurs 6.50.

Ciśnienie Argentyny na sukces jest ogromne. W ostatnich dwóch latach „Albicelestes” przegrywali finały najważniejszych imprez – Mundialu w 2014 roku i wspomniany zeszłoroczny mecz z Chile w Copa America. Leo Messi wciąż nie wygrał z dorosłą reprezentacją swojego kraju żadnego sukcesu, a Argentyna na triumf w Copa America czeka od 1993 roku. Kraj, który niemal bez przerwy „produkuje” świetnych, a nawet wybitnych zawodników, nie potrafi osiągnąć sukcesu na miarę swoich możliwości. Jubileuszowa Copa America Centanario wydaje się idealną szansą na przełamanie. Brazylia i Urugwaj odpadły w grupach, a nikt inny nie prezentuje zbliżonego poziomu. Oczywiście poza Chile, ale drużynę Juana Antonio Pizziego udało się pokonać w grupie, co potwierdziło tylko kto tu jest faworytem.

Ciekawie wygląda również sytuacja w klasyfikacji strzelców turnieju. Messi nie jest liderem. Z pięcioma bramkami na koncie zajmuje drugie miejsce, ustępując Eduardo Vargasa. Chilijczyk strzelił cztery bramki w meczu z Meksykiem, a w sumie ma ich sześć. Za plecami tej dwójki jest także Gonzalo Higuan. Argentyńczyk zdobył cztery bramki.

Warto nadmienić, że Messi zdążył strzelić pięć bramek i zaliczyć cztery asysty, mimo że w fazie grupowej zagrał niecałe 70 minut. Z Chile z powodu urazu pleców nie zagrał wcale, z Panamą zaliczył nieco ponad 20 minut, a z Boliwią wszedł wraz z początkiem drugiej połowy. Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki szybko udowodnił jednak, że jak nikt inny potrafi „zrobić różnicę” i na pewno to właśnie od niego argentyńscy fani oczekują najwięcej w dzisiejszym meczu finałowym. Kurs na to, że to Messi zdobędzie ostatniego gola Copa America Centenario wynosi 4.00.