Selekcja zakończona?


W piątek i wtorek naszą reprezentację czekają towarzyskie mecze z Islandią i Czechami. Podczas gdy wiele drużyn będzie walczyło o kwalifikację na Euro 2016 w barażach, my spokojnie możemy przygotowywać się do tej imprezy. Rodzi się jednak pytanie czy trener Adam Nawałka nie zakończył właśnie selekcji, zamykając drzwi reprezentacji przed pukającymi do niej graczami?

Obstaw mecze towarzyskie reprezentacji Polski
To pytanie wydaje się zasadne, a nie trzeba daleko szukać, by znaleźć przykład selekcjonera, który przedwcześnie ogłosił koniec budowy swojej drużyny. To Jerzy Engel przed japońsko-koerańskimi finałami Mistrzostw Świata szybko stwierdził, że selekcja została zakończona. Zawodnicy, którzy wywalczyli awans poczuli się jak pączki w maśle, a ci, którzy po cichu liczyli na powołanie, stracili nadzieję. Jaki był finał? Wszyscy pamiętamy kompromitujące porażki z Koreą i Portugalią, których nie zmyło zwycięstwo w meczu o honor z USA. Zwłaszcza, że w tym meczu o sile reprezentacji decydowali rezerwowi, a nie podstawowa brygada Engela.

Nawałka oczywiście nie mówi wprost, że jego selekcja jest już skończona, a „bilety” do Francji rozdane. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że powołania na najbliższe towarzyskie mecze nieco przeczą słowom selekcjonera. Trudno zrozumieć co w reprezentacji robią obecnie Sebastian Mila i Sławomir Peszko. Ten pierwszy od dłuższego czasu nie podnosi się z ławki rezerwowych gdańskiej Lechii, a ten drugi jest na najlepszej drodze do tego samego. Ostatnio trener gdańszczan Thomas von Heesen ostro skrytykował postawę Peszki, który przy jednej z bramek dla Ruchu Chorzów dreptał sobie po boisku, nie uczestnicząc w grze defensywnej zespołu. Niemiec określił takie zachowanie mianem niedopuszczalne, stwierdzając dodatkowo, że Peszko jest chyba myślami na zgrupowaniu reprezentacji, a nie w klubie. Mimo kompletnego braku formy Mila i Peszko zostali powołani na zbliżające się mecze z Islandią i Czechami.

 

Nie tylko te dwa nazwiska dziwią w kontekście powołań Nawałki. Były trener zabrzańskiego Górnika upodobał sobie współpracę z Thiago Cionkiem z włoskiej Modeny. Ten wprawdzie w meczach o punkty nie gra prawie wcale, ale w szerokiej kadrze Nawałki znajduje się cały czas i doprawdy trudno powiedzieć co kieruje selekcjonerem. Zaskoczeniem może być też wybór Pawła Dawidowicza z Benfiki Lizbona, który w portugalskim zespole oczywiście nie gra wcale.

Podczas gdy wstęp do kadry otrzymują zawodnicy, którzy zdaniem wielu po prostu na to nie zasługują, inni stoją w poczekalni, nie mając pewności czy doczekają się swojej szansy. Świetnie grający pomocnicy Cracovii Mateusz Cetnarski czy Damian Dąbrowski z zazdrością muszą przyglądać się Bartoszowi Kapustce, który jako jedyny z „Pasów” ma okazję grać z orzełkiem na piersi.

Do maja przyszłego roku, kiedy trener będzie musiał ogłosić skład reprezentacji na Euro 2016 czasu jest jeszcze bardzo dużo. Wydaje się, że forma i sytuacja w klubach wielu zawodników może ulec diametralnym zmianom. Dlatego też Nawałka nie powinien zamykać drzwi reprezentacji przed nikim, tak jak nie powinien „hodować” w kadrze świętych krów. Przykłady Mili i Peszki muszą być dla wielu graczy z Ekstraklasy mocno demotywujące. Wygląda na to, że „zasługi” z eliminacji mogą okazać się wystarczającą przepustką do Francji. Czy to nie skończy się katastrofą?