Towarzyska powtórka z Euro


Meczem z reprezentacją Czech we Wrocławiu Polska przekreśliła swoje szanse na wyjście z grupy podczas turnieju Euro 2012. Trzy lata minęły i znów mierzymy się z południowym sąsiadem, znów w stolicy Dolnego Śląska. Tym razem jednak w zupełnie nowych okolicznościach – w ramach przygotowań i gruntowania kadry na nowe Euro – to w 2016 roku.

Polska 2.25, remis 3.30, Czechy 3.35 – godz. 20.45
W piątek reprezentacja Adama Nawałki rywalizowała z Islandią, która awans na Euro 2016 uzyskała jako druga drużyna grupy A. Dziś poprzeczka, przynajmniej w teorii, idzie jeszcze wyżej. Trafiamy na zespół Czechów, którzy w tej samej grupie zajęli 1. miejsce, wyprzedzając nie tylko Islandię, ale także Turcję, Holandię, Łotwę i Kazachstan. Mówi się, że czeski futbol przeżywa renesans i po 20 latach mogą wrócić złote czasy. Przypomnijmy, że na Mistrzostwach Europy 1996 w Anglii, zespół naszych południowych sąsiadów zawędrował aż do finału, gdzie musiał uznać wyższość reprezentacji Niemiec.

Trener Nawałka nie szczędzi Czechom pochwał. – Po przejęciu zespołu przez trenera Vrbę widać, że z meczu na mecz grają coraz lepiej. Są bardzo groźni i nawet nieprzypadkowo wygrali z Holandią. Ich atutem jest gra ofensywna w ataku pozycyjny i świetna organizacja po stracie piłki. Widać u nich też rezerwy – ocenia selekcjoner biało-czerwonych. Podwójna szansa na gości wyceniana jest na 1.66.

 

W ostatnich dniach rozgorzała burza po informacji o opuszczeniu zgrupowania przez Roberta Lewandowskiego, Grzegorz Krychowiaka, Łukasza Fabiańskiego oraz Kubę Błaszczykowskiego. Kibice, którzy kupili bilety na ten mecz czują się oszukani i żądają wręcz zwrotu pieniędzy. – Musimy minimalizować ryzyko kontuzji – mówi Adam Nawałka, wyjaśniając przyczyny odesłania największych gwiazd reprezentacji. Nie ma wątpliwości, że selekcjoner potrzebuje także dokonać dogłębnego przeglądu kadr na pozycjach napastnika czy środkowego defensywnego pomocnika, bowiem w wypadku absencji któregoś z liderów zespołu, sytuacja może okazać się kryzysowa, niczym narzeczona w piosence Lady Pank.

Nieobecność czołowych zawodników to szansa dla rezerwistów, jak choćby Bartosza Kapustki. Pomocnik Cracovii już dwukrotnie w reprezentacji Polski wchodził na plac gry jako rezerwowy i dwukrotnie zdobywał bramkę. Podobno dziś Kapustkę oglądać mają wysłannicy czołowych europejskich klubów – mówi się o Borussii Dortmund i Juventusie. Czy młodzian z „Pasów” nie spali się? Jeśli znów wpisze się na listę strzelców, może otworzyć sobie drogę do wielkiej kariery, a nam wejdzie wówczas kurs 5.40.

Sporą zagadką jest także zestawienie linii obrony reprezentacji. Wprawdzie Nawałka ma do dyspozycji wszystkich podstawowych zawodników, ale być może zdecyduje się na pewnego rodzaju roszady, zwłaszcza że Łukasz Szukała w meczu z Islandią najdelikatniej mówiąc nie spisał się dobrze. Znalezienie odpowiedniego partnera dla Kamila Glika w środku obrony może okazać się jednym z kluczowych zadań selekcjonera przed przyszłorocznym turniejem we Francji. Wygrana 4:2 z Islandią potwierdziła spory potencjał, który drzemie w ofensywie drużyny oraz spore problemu z organizacją gry obronnej, wynikające często z indywidualnych błędów poszczególnych zawodników. Temu trzeba zapobiec.