Tylko katastrofa odbierze nam Euro 2016


Już od dawna reprezentacja Polski po porażce nie zebrała tylu pochwał. Zespół Adama Nawałki we Frankfurcie przegrał z Niemcami 1:3, ale zagrał na tyle dobrze, że według większości ekspertów bez problemu powinien awansować na Euro 2016.

– Musiałaby się wydarzyć jakaś katastrofa, żebyśmy nie pojechali do Francji – uważa Piotr Włodarczyk, były piłkarz m.in. Legii Warszawa i Auxerre. – Może to zabrzmi nieco buńczucznie i niedyplomatycznie, ale zwycięstwo w meczu z Gibraltarem traktuję jako formalność. Zostają nam spotkania ze Szkocją i Irlandią, które też powinniśmy wygrać. Oczywiście pod warunkiem, że nie zlekceważymy przeciwnika i poprawimy kilka elementów gry – dodaje.

Bo w meczu z Niemcami, mimo że nasza kadra zagrała bardzo dobrze, sporo było zgrzytów. – Adam Nawałka ma świadomość, że w zespole ma jednego piłkarza klasy światowej, jakim jest Robert Lewandowski. Do tego 5-6 zawodników na poziomie europejskim i kimś ten skład musi jeszcze uzupełnić – twierdzi Bogusław Kaczmarek, były trener m.in. Lechii Gdańsk i asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski. – Przede wszystkim musielibyśmy poprawić grę w defensywie, bo tam popełniliśmy sporo błędów. Widać było, że Łukasz Piszczek po kontuzji jeszcze nie doszedł do siebie. Brakowało mu szybkości i zwrotności, czyli tych atutów, które sprawiły, że był bardzo dobrym obrońcą. Bez nich był spóźniony i źle się ustawiał – tłumaczy Kaczmarek.

– Baliśmy się o pozycję lewego obrońcy, gdzie zagrał Maciek Rybus, a problemy były po drugiej stronie boiska – zgadza się z przedmówcą Włodarczyk. – Defensywa to chyba największy problem zespołu Nawałki. W meczu z Niemcami nasi obrońcy kilkakrotnie podejmowali niezrozumiałe decyzje. Przy pierwszej straconej bramce niepotrzebnie próbowaliśmy łapać rywali na spalonego w szesnastce – dodaje były piłkarz Legii.


Obaj panowie są zgodni co do tego, że to właśnie w formacji obronnej trzeba najwięcej poprawić, choć nie można też zapominać o tym, że Nawałce szyki popsuły kontuzje piłkarzy. – Myślę, że gdyby Michał Pazdan był zdrowy, to on zagrałby z Niemcami. Jest szybszy, bardziej zwrotny i potrafi dobrze się ustawić niż Łukasz Szukała – uważa Kaczmarek. Dla byłego trenera Lechii środkowy obrońca Legii, na ten moment, jest znacznie lepszym piłkarzem niż Szukała. – Gra w Arabii Saudyjskiej na pewno mu nie pomogła w ustabilizowaniu formy. Widać, że nie jest w takiej formie, w jakiej był występując w Steaule – mówi były asystent Beenhakkera.

Oprócz gry w obronie obaj nasi rozmówcy zauważają jeszcze jeden mankament – rozegranie piłki. – Czasem za szybko próbujemy się jej pozbyć. Musimy wprowadzić więcej spokoju – uważa Włodarczyk. – Tomek Jodłowiec jest bardzo wartościowym piłkarzem, ale pewnego poziomu nie przeskoczy i to było w meczu z Niemcami widać. Piłkarz Legii momentami wyglądał na zagubionego – dodaje Kaczmarek, który ma nadzieję, że Jodłowca niedługo zajmie Karol Linetty. – Jeśli tylko upora się ze swoimi problemami zdrowotnymi, to możemy mieć z niego naprawdę dużą pociechę.

Mimo wszystkich błędów i niedoskonałości jakie zauważyli w meczu z Niemcami nasi rozmówcy, trzeba przyznać, że w spotkaniu z aktualnymi mistrzami świata zagraliśmy całkiem nieźle. – Wreszcie z czystym sumieniem można zaśpiewać „Nic się nie stało” po porażce, bo naprawdę nic się nie stało. Po wygranej Gruzji ze Szkocją nasza sytuacja jest bardzo dobra i jesteśmy faworytem do awansu z drugiego miejsca – tłumaczy Kaczmarek.

– Od Francji dzielą nas już tylko dwa przystanki, a my mamy bilet, więc konduktor nam nie straszny – kończy Włodarczyk.