W oczekiwaniu na zryw - Rooney w odwrocie


Van Gaal nie chce już słyszeć jego nazwiska. Kiedy dziennikarze zaczynają zdanie od "Wayne...", Holender rwie się, żeby wyjść z sali. Sir Alex Ferguson ze spokojem tłumaczy natomiast, że Anglik się podniesie. Najlepszy strzelec w historii reprezentacji Anglii. Najlepiej zarabiający piłkarz "Czerwonych diabłów". Człowiek, który wbrew pozorom wciąż strzela, bo w obecnym sezonie ma 7 trafień. A jednak większość ekspertów zgodnym chórem głosi "To już piłkarz wypalony!".

Nie jest to zbyt ciężki materiał do analizy. Obejdzie się bez urządzeń i aplikacji typu ProZone i Amisco, z których korzystają najwięksi fachowcy świata. A nawet przeciętny niedzielny kibic gołym okiem widzi, że 30-latek zamienia się stopniowo w gościa... niegodnego własnego nazwiska.

Sezon 2007-08. Legendarny Ryan Giggs traci szybkość, swoją największą broń. Jego dośrodkowania są coraz mniej efektywne, Walijczyk nie mija już obrońców na obieg. Brakuje mu tchu. Zmienia pozycję, Ferguson przestawia go do środka, oszczędza go na najważniejsze mecze. Wykorzystuje jego umysł, ustawianie się na placu, kreatywność. Mózg okazuje się kluczem - Giggs podnosi się z kolan mimo rozgrywek, w których notuje tylko 4 trafienia i 4 asysty.

Statystyki Rooneya są obecnie lepsze, chociaż tylko 2 bramki w Premier League i jedna asysta daje do myślenia. Jemu też brakuje pary, ale przedwcześnie. Brukowce na Wyspach piszą, że źle się prowadził, nigdy przesadnie nie dbał o własną sylwetkę i taki tego efekt. Odkąd strzelał pierwszego gola w Premier League minie w przyszłym roku aż 15 lat. Wystarczająco dużo, żeby paliwo się skończyło.

Snajper doskonale wie co to siesta, bo według mediów ze wszystkich wakacji wracał po przybraniu na wadze. Podkreśla się, że Giggs grał do "późnej starości", bo był maksymalnym profesjonalistą. Nikt nie cykał mu fotek, na których pali fajki. Plus... miał klatę, której Rooney nie ma.

- Czas złapie pewnego dnia nas wszystkich. Wydaje mi się, że teraz padła na niego kolej i United powinni go wreszcie posadzić na ławce - mówi Alan Shearer. Słowa legendy ciężko podważać, więc pozwolił sobie na to dopiero sir Alex Ferguson: - Dajcie spokój, przestańcie marudzić. Szybko wróci na dobre tory.

Czy aby na pewno? Obecnie nikt nie uznaje go już na piłkarza z półki "world class". Raczej na solidnego wyrobnika. Zarżniętego, bo Rooney traci już swoje cechy. Nie biega od bramki do bramki jak rozwścieczony pitbull, co było jego rozpoznawczą cechą. Coraz częściej truchta, a później nie ma pomysłów. Nigdy nie miał kapitalnego przyjęcia piłki, ale teraz stracił nawet zmysł do dryblingów.

- Napastnik musi polegać na swojej pewności siebie - puentuje Ferguson, ale Shearer jest bezlitosny: - Jeśli się go teraz nie odsunie, już się nie pozbiera. Skąd ma czerpać świeżość, jak ma w sobie rozbudzić jakikolwiek ogień?

Van Gaal ma dylemat. Depay sprawia problemy dyscyplinarne i siada teraz na ławce. Rooney podobno świeci przykładem, ale nie przekłada tego na dobre występy. Można śmiało odnieść wrażenie, że nie jest w niczym lepszy od Robina van Persie'ego, który po kiepskich rozgrywkach opuścił Old Trafford. Ale na Wyspach nikt nie odważy się tak prędko skreślić swojego dziecka. Nawet van Gaal. Pozostaje się tylko łudzić, że wreszcie odpali...