Kuba odbudowuje formę


Spójrzmy prawdzie w oczy. Jakub Błaszczykowski jest w najgorszej formie od lat. W reprezentacji Polski jego rola została zmarginalizowana nie tylko z powodu odebrania opaski kapitańskiej. Dziś jest w niej rezerwowym nie ze względu na oryginalną wizję Adama Nawałki. Są lepsi, w co trudno uwierzyć, bo Kuba to najbardziej wartościowy piłkarz reprezentacji Polski w ostatnich latach.

Nie ma przypadku w wypożyczeniu Błaszczykowskiego do Fiorentiny. Borussia Dortmund pozbyła się problemu. Po poważnej kontuzji Polak nieudolnie wracał do formy i odstawał fizycznie od drużyny, która w imponujący sposób rozpoczęła rozgrywki Bundesligi. We Florencji przyjęto go z otwartymi ramionami. To klub oszczędzający na transferach, zaciskający pasa i szukający super okazji. Jedną z nich był Błaszczykowski.

Kibice Violi nazwali letnie okno transferowe żebraczym. Protestowali przeciwko polityce prezydenta Andrei Della Valle, który chce iść inną drogą niż Milan, Juventus czy Roma. Nie dość, że klub wydał tylko 30 mln euro na transfery, to znacznie zredukował budżet płacowy, pozbywając się m.in. najlepiej zarabiającego Mario Gomeza. Jakub Błaszczykowski idealnie wpisał się w tę strategię, bo został wypożyczony na rok z opcją pierwokupu. We Florencji doskonale zdawali sobie sprawę, że przyjęli piłkarza po przejściach, z problemami fizycznymi i dużym ryzykiem kontuzji. Ale nie zyskuje ten kto nie ryzykuje.

Trenerem Fiorentiny jest Paulo Sousa, były piłkarz Juventusu i Borussii Dortmund, który z tymi klubami sięgał w latach 90. po Puchar Europy. Przed podjęciem pracy w Toskanii prowadził z powodzeniem FC Basel. Na początku nowego sezonu Serie A zebrał pozytywne recenzje. Jego drużyna pokonała Milan i mocną Genoę. Poległa z Torino, ale był to nietypowy mecz, pełen dziwactw i zwrotów akcji. Jakub Błaszczykowski zadebiutował z spotkaniu z drużyną z Genui. Został owacyjnie przywitany przez kibiców. Niczego nie zepsuł, ale niczym też nie zachwycił. - Zrobił to, czego od niego oczekiwałem - powiedział Paulo Sousa, trener zainspirowany swoim wielkim rodakiem Jose Mourinho. Portugalczyk czerpie garściami z filozofii The Special One. Podobnie jak Mourinho wykorzystuje błędy rywali i obsesyjnie analizuje ich grę.

Co czeka Błaszczykowskiego w Fiorentinie? Na pewno pierwszy skład, jeśli ominą go kontuzje. Mimo fatalnej formy, Kuba to wciąż piłkarz o wielkiej klasie i tak potrzebnym w Serie A doświadczeniu. Poza tym, wskakuje na miejsce Joaquina okupującego przez ostatnie parę lat prawą flankę we Florencji, który z kolei postanowił wrócić do swojego macierzystego Betisu Sevilla. Warto pamiętać, że Violę czeka walka w kilku rozgrywkach, w tym w Lidze Europy. Kuba powinien być jednym z ekipy Paulo Sousy w europejskich pucharach. A pamiętajmy, że Fiorentina zagra w grupie z Lechem Poznań. Na taki rozwój wypadków Polak na pewno nie narzeka…