Mecz nadspodziewanie polski


Trudno sobotniego starcia Napoli z Sampdorią nie zapowiadać jako konfrontacji Polaków. Napoli to przecież Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, a Sampdoria to od niedawna także dwóch biało-czerwonych. Do Karola Linettego dołączył ostatnio bowiem Bartosz Bereszyński, prawy obrońca Legii Warszawa. Na pewno w sobotę nie zobaczymy na boisku całej czwórki, ale występ trójki jest prawdopodobny.

Napoli 1.26, remis 6.00, Sampdoria 11.50 – godz. 20.45
Na pewno nie zagra jeszcze Arkadiusz Milik. Napastnik reprezentacji Polski jest już na ostatniej prostej żmudnej rehabilitacji po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie. Według optymistycznych rokowań może zagrać już w kolejnym ligowym spotkaniu, 15 stycznia. Byłby to spory sukces Polaka i jego lekarzy, bowiem do paskudnej kontuzji doszło w października i doprawdy trudno było zakładać, że Milik może być sprawny już w styczniu. Tymczasem jeśli 9 stycznia nasz napastnik pomyślnie przejdzie badania, wówczas zostanie prawdopodobnie włączony do meczowej kadry. Mecz z Sampdorią obejrzy jednak jako bierny obserwator. Pod jego nieobecność ofensywnym liderem drużyny stał się Dries Mertens. Belg zdobył już w tym sezonie Serie A 11 bramek. Jeśli to on otworzy wynik sobotniej rywalizacji, trafiamy w kurs 4.00.

Czy od pierwszych minut zagra Piotr Zieliński? Przed przerwą świąteczno-noworoczną playmaker reprezentacji Adama Nawałki wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce Napoli. Kluczem był świetny występ przeciwko Interowi, kiedy po kilku minutach „Zielu” miał na koncie gola i asystę. Napoli wygrało 3:0, a Zieliński był wiodącą postacią swojej ekipy. W kolejnych trzech spotkaniach ligowych pojawiał się w składzie od pierwszego gwizdka, ale za każdym razem był zmieniany w drugiej połowie. Jeśli Zieliński zagra i strzeli gola, możemy pomnożyć swój wkład o kurs 2.50.

Polscy kibice najbardziej ostrzą sobie zęby na polskie pojedynki w środkowej strefie. Zieliński z jednej strony, a z drugiej oczywiście Karol Linetty. Były pomocnik Lecha Poznań to bezdyskusyjnie podstawowy piłkarz Sampdorii – jeden z tych, od których trener rozpoczyna ustalanie składu. Problem w tym, że Linetty w ostatnich dniach był chory i nie wiadomo czy wykuruje się na prestiżowy mecz z wicemistrzami Italii. Przed Bożym Narodzeniem Sampdoria spisywała się bardzo marnie i zakotwiczyła w dolnej połowie tabeli Serie A. Przewaga nad strefą spadkową jest póki co bardzo bezpieczna, ale zapewne ambicje w Genui sięgają nieco wyżej. Bilans 6-5-7 i ledwie 13. miejsce to przeciętna laurka dla klubu, który niegdyś sięgał po mistrzostwo kraju czy Puchar Zdobywców Pucharów. Niewątpliwie murowanym faworytem sobotniego spotkania są gospodarze. Jeśli będą prowadzić już do przerwy, trafimy kurs 1.64.

W ostatnich dniach Sampdoria wytransferowała z Legii Bartosza Bereszyńskiego, notabene także byłego Lechitę. „Bereś” miał za sobą bardzo udaną jesień, a szczególnie wybijał się w meczach Ligi Mistrzów, gdzie musiał radzić sobie m.in. z Cristiano Ronaldo. Sampdoria sprzedała do Benfiki Lizbona swojego prawego defensora, Pedro Pereirę, dlatego bez wahania sięgnęła po zawodnika Legii. Po wielu perypetiach ze słabszą formą i kontuzjami, teraz Bereszyński wraca na prostą i ma szanse mocno rozwinąć skrzydła i nadać swojej karierze rozmachu. Sampdoria wydaje się do tego bardzo dobrym miejscem z wielu powodów. Obecność bratniej duszy w osobie Linettego to tylko jeden z powodów. Czy debiut „Beresia” nastąpi już w trudnym spotkaniu z 3. drużyną ligowej tabeli? Tak czy inaczej – dla polskich kibiców mecz zapowiada się przednio. Oby było to też świetne widowisko! Warto w tym miejscu nadmienić, że jest to mecz 19. kolejki, zamykający pierwszą rundę w Serie A. W maju czeka nas więc rewanż w Genui i być może kolejny „polski