Wyścig zbrojeń


Czołowe kluby na świecie wzmacniają się na potęgę, a do końca okienka transferowego jeszcze bardzo daleko. Rywalizacja w dwóch największych i najważniejszych ligach Europy już teraz zapowiada się pasjonująco, a z każdym kolejnym transferem może być tylko lepiej. Spójrzmy na szanse czołowych ekip La Liga i Premier League.

Zaczynamy od Hiszpanii, gdzie wciąż wielu wylewa krokodyle łzy po klęsce reprezentacji La Furia Roja w brazylijskim Mundialu. Zapomnieć o fatalnych Mistrzostwach Świata pozwalają jednak dwa czołowe kluby, które zapewne tradycyjnie stoczą ze sobą walkę o wygranie ligi. Wprawdzie w zeszłym sezonie, po raz pierwszy od 10 lat mistrzem nie został żaden z „dominatorów”, ale wydaje się, że zespołowi Atletico Madryt będzie niezwykle ciężko powtórzyć swoją mistrzowską sukcesję. Ekipę charyzmatycznego trenera Diego Simeone opuściło już kilku czołowych zawodników – przede wszystkim Diego Costa, Thibaut Cortouis i Filipe Luis (wszyscy do Chelsea). W tej sytuacji szansę na powtórną mistrzowską koronę dla „Rojiblancos” wyceniamy na 15.00.

Faworytem nr 1 wydaje się Real Madryt. Zespół powoli zaczyna przypominać „Galacitos” sprzed paru lat. Wzmocnienia Tonim Kroosem i Jamesem Rodriguezem (jeszcze niepotwierdzone, ale już bardzo bliskie) robią ogromne wrażenie. Skład Realu będzie niezwykle mocny. Jak pomieścić w jednym zespole Lukę Modricia, Xabiego Alonso, Kroosa, Rodrigueza, Benzemę, Cristiano Ronaldo i Garetha Bale’a? W odwodzie przecież pozostają m.in. Isco, Illaramendi, Angel di Maria i Sami Khedira. Głośno mówi się jednak o odejściu ostatniej dwójki. Di Marią mocno zainteresowane są PSG i Manchester United, a chrapkę na Khedirę mają londyńscy potentaci – Arsenal i Chelsea. Tak czy owak – „Królewscy” szykują zestawienie marzeń, które ma przywrócić im mistrzowską koronę. Kurs na zwycięstwo Realu w La Liga wynosi 1.85.

Ogromne przewietrzenie szatni następuje w FC Barcelonie, którą przejął jej były zawodnik – Luis Enrique. Z klubem pożegnali się już tacy zawodnicy jak Cesc Fabregas, Xavi, Carles Puyol, Victor Valdes, Tello, Cuenca czy Alexis Sanchez, a to być może nie koniec. Póki co „Blaugranę” zasilili przede wszystkim Marc-Andre ter Stegen – świetnie zapowiadający bramkarz młodego pokolenia, a także Chorwat Ivan Rakitić i kontrowersyjny, ale też genialny Luis Suarez. Atak Messi-Neymar-Suarez ma być odpowiedzią na znakomite trio BBC (Benzema, Bale, Cristiano) w Realu. Suarez póki co musi jednak odcierpieć swoją karę za ugryzienie Giorgio Chielliniego na Mundialu. Wydaje się, że kolejny etapem działań Barcelony na rynku transferowym będzie wzmocnienie linii obrony, z którą od dłuższego czasu Katalończycy mają problem. Mistrzostwo na Camp Nou oznaczone jest kursem 2.10.

 

W Premier League za głównego faworyta do mistrzostwa uchodzi londyńska Chelsea. Jose Mourinho to specjalista od drugich sezonów – przeważnie właśnie po pierwszym rozpoznawczym roku w klubie, w kolejnym odnosi szereg sukcesów. Czy ten scenariusz się powtórzy? Możliwe, ale konkurencja jest ogromna. „The Blues” wzmacniają się przede wszystkim w Hiszpanii – Fabregas, Costa, Cortouis i Filipe Luis to nazwiska, które z miejsca wylądują w wyjściowej jedenastce londyńczyków. Wciąż niewiadomo jaka przyszłość czeka wracającego z wypożyczenia z Evertonu Romelu Lukaku. Klub opuścili za to nieco podstarzali już Frank Lampard czy Ashley Cole. Chelsea mistrzem? 2.85.

Wśród głównych kandydatów nie może oczywiście zabraknąć obrońców tytułu z Etihad Stadium. Manchester City póki co stawia na stabilizację, co jest charakterystyczne dla analitycznego i spokojnego Manuela Pellegriniego. Zespół zasilili: bramkarz Willy Caballero z Malagi, Fernando (brazylijski defensywny pomocnik z FC Porto) i Bacary Sagna z Arsenalu. Żaden z tych transferów nie rzuca na kolana, ale to wszystko wpisuje się doskonale w zrównoważoną politykę personalną chilijskiego menadżera. Póki co nie słychać też żadnych spekulacji o ewentualnych kolejnych transferach. Mimo tego „Citizens” są niezwykle mocnym zespołem i w przypadku ich mistrzostwa trafiamy kurs 3.05.

Sporo ciekawego dzieje się na Anfield Road. Wicemistrzowie Anglii stracili swojego króla strzelców Luisa Suareza, ale zadbali o odpowiednie wzmocnienia, które wydają się niezbędne, zwłaszcza w kontekście gry w Lidze Mistrzów. Do Liverpoolu trafili już Lazar Marković, Adam Lallana, Rickie Lambert, Emre Can i wracający z wypożyczenia Pepe Reina. Blisko finalizacji są rozmowy z kolejnymi zawodnikami, a wymienia się tu Dejana Lovrena, Loica Remy’ego czy Divocka Origiego. Złośliwi twierdzą, że Brendan Rodgers jakość Suareza chce zastąpić ilością, ale przecież na boisku i tak występować może tylko 11 piłkarzy. Jeśli Steven Gerrard doczeka się wygrania Premier League, możemy swój wkład pomnożyć o 10.00.

Wyżej stoją notowania Arsenalu Londyn. Arsene Wenger przestał liczyć się z każdym pensem i ruszył na spore zakupy. Do Londynu zawitali już Alexis Sanchez i Mathieu Debuchy. Ten pierwszy ma wzmocnić linię ataku, a ten drugi zastąpić Sagnę. Podobno o krok od Emirates Stadium jest już Sami Khedira z Realu, a jeśli nie uda się wytransferować niemieckiego mistrza świata, wówczas opcją B jest Morgan Schneiderlin z Southamptonu. Poza tym Wenger potrzebuje bramkarza do konkurowania z Wojciechem Szczęsnym. Klub opuścił Łukasz Fabiański, a faworytami do gry w „The Gunners” są David Ospina i Iker Casillas! Być może w przypadku prawdopodobnego odejścia do Manchesteru United Thomasa Vermaelena, Wenger sięgnie głębiej do kasy i zakupi także stopera. „Kanonierzy” na tronie to kurs 7.50.

Do grona faworytów należy zaliczyć także Manchester United. Zmiana trenera na Luisa van Gaala przywróciła kibicom „Czerwonych Diabłów” nadzieję, a zapowiedzi transferów tylko tę nadzieję kumulują. Póki co na Old Trafford trafili Luke Shaw z Southamptonu i Ander Herrera z Athleticu Bilbao. To jednak na pewno nie koniec ofensywy United – mówi się o przyjściu Edinsona Cavaniego (PSG), Angela di Marii (Real Madryt), Mattsa Hummelsa (Borussia Dortmund) czy wspomnianego już Vermaelena. Van Gaal jest świadomy, że zespół musi otrzymać solidny zastrzyk jakości, bowiem siódme miejsce na finiszu ubiegłej kampanii to nie tylko efekt słabej pracy Davida Moyesa, ale zmęczenia dotychczasowego materiału. W tym sezonie „Czerwone Diabły” nie będą musiały skupiać się na rozgrywkach europejskich. Cała para pójdzie w krajowy gwizdek – jeśli przyniesie to tytuł, to trafimy kurs 5.00.

Sytuacja jest dynamiczna, nasze kursy zmieniają się, a kluby szykują jeszcze niejeden zaskakujący transfer. Wyścig zbrojeń trwa.