Idź złoto do złota


To już dziś! Kibice siatkówki mogą podskakiwać z radości równie wysoko jak ich idole pod siatką. Startują Mistrzostwa Europy mężczyzn, a odbywać się będą w Polsce. Atut własnych parkietów to nie jedyna mocna strona naszej reprezentacji, która powinna powalczyć minimum o podium tej imprezy. Pamiętając jednak piękne Mistrzostwa Świata z 2014 roku, trudno nie liczyć na triumf biało-czerwonych. Zwłaszcza, że wszystko rozpoczyna się identycznie – od meczu z Serbią na Stadionie Narodowym.

Polska 1.56, Serbia 2.28 – godz. 20:30
Mistrzostwa Świata przed trzema laty również rozpoczynały się od meczu otwarcia na Stadionie Narodowym i wtedy także rywalem Polski była reprezentacja Serbii. Tamten mecz podopieczni Stephana Antigi wygrali 3:0. Wiemy, że historia lubi się powtarzać. Dziś za zwycięstwo Polaków takim właśnie wynikiem płacimy kursem 3.70.

Trzeba jednak pamiętać, że te trzy lata, które minęły, to czas wielkich zmian w polskiej reprezentacji w siatkówce. Po zwycięskich mistrzostwach świata z drużyną narodową pożegnali się Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny, Michał Winiarski i Krzysztof Ignaczak – wszyscy byli absolutnie podstawowymi elementami układanki Antigi. W kolejnych miesiącach i imprezach nasza kadra nie była w stanie nawiązać do sukcesu z 2014 roku – Mistrzostwa Europy 2015 zakończyła na ćwierćfinale, na Igrzyska Olimpijskie awansowała niemal cudem, ale turniej w Rio zakończyła bez medalu.

Pierwszą ofiarą, jak to zwykle w takich wypadkach, padł trener Antiga, którego zastąpiono innym zagranicznym szkoleniowcem z naprawdę dobrym CV – mowa o Ferdinando de Giorgim. Włoch odmłodził kadrę, ale potencjalnych następców Wlazłego i spółki nie widać, a gra nie uległa znaczącej poprawie. Powiewem optymizmu był jednak Memoriał Huberta Wagnera, który poprzedzał startujący dziś Euro Volley. Polacy w silnej stawce (Francja, Rosja i Kanada) zajęli 1. miejsce. Kurs na to, że staną na podium Mistrzostw Europy wynosi 2.20.

Polacy w siatkarskim Euro zagrają już po raz 22. Do tej pory biało-czerwoni stawali na podium ośmiokrotnie. Zdobyli dwa brązowe medale, pięć srebrnych i jeden złoty – w 2009 roku pod wodzą Daniela Castellaniego nasza drużyna sięgnęła po ten laur, a karty na parkiecie rozdawał m.in. Piotr Gruszka. W finale Polska pokonała wówczas Francję, która jest dziś, w dzień startu ME 2017, głównym faworytem tej imprezy. „Trójkolorowi” bronią tytułu sprzed dwóch lat, zdobytego na parkietach Włoch i Bułgarii. Kurs na złoto dla Francji to 2.55.

Nasi siatkarze trafili do grupy A, gdzie poza Serbią (mecz dziś o 20:30) zmierzą się z Finlandią (sobota 20:30) i Estonią (poniedziałek 20:30). Mecze z bałtyckimi rywalami rozegramy z Gdańsku. Pozostałe grupy mierzą się w Szczecinie (B), Krakowie (C) i Katowicach (D). Warto zauważyć, że bezpośredni awans do ćwierćfinałów uzyskają wyłącznie zwycięzcy grup, a zespoły z miejsc 2-3 w grupach zmierzą się w meczach barażowych z współtowarzyszami takiej niedoli z innej grupy. Finał ME rozegrany zostanie w Krakowie w niedzielę 3 września.

Wszystkim kibicom w Polsce marzy się powtórka z 2014 roku i kolejny złoty epizod naszej siatkówki. Hurraoptymizmu jednak nie ma – kadra personalnie jest znacznie słabsza niż 3 lata temu. To jednak wciąż mocna europejska reprezentacja, a gdy w rywalizacji nie biorą udziału takie reprezentacje jak Brazylia, Argentyna czy USA, o sukces jakim będzie podium, powinno być łatwiej.

W kadrze de Giorgiego znaleźli się Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz (rozgrywający), Rafał Buszek, Michał Kubiak, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk (przyjmujący), Łukasz Kaczmarek, Dawid Konarski (atakujący), Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Bartłomiej Lemański, Łukasz Wiśniewski (środkowi) oraz Damian Wojtaszek i Paweł Zatorski (libero). Do końca niepewna była sytuacja Bieńka, który zmagał się z kontuzją, ale trener postanowił pozostawić go w kadrze, bo nasz środkowy rokuje nadzieje na powrót do gry w trakcie turnieju.