Resovia powstaje z kolan. Mecz z Effectorem


Asseco Resovia Rzeszów po poprzednim sezonie postanowiła nie dokonywać zbyt wielu zmian, jakby nie chcąc wymieniać mistrzowskiego składu.

Resovia przez jakiś czas musiała sobie radzić bez Krzysztofa Ignaczaka, zastepował go 16-letni Mateusz Masłowki wraz z doświadczonym Nikolayem Penchewem. Ogólnie udało im się godnie zastąpić Igłę, ten element na pewno nie zawalił meczu ze Skrą. Przeciwko Zaksie nie wystąpił Piotr Nowakowski i nie zagrał także z Lotosem, okazuje się, że to jednak luka, którą rzeszowianie potrafią wypełnić. Środkowy już powrócił do pełni sił.

Ostatnie występy mistrza Polski bardzo pozytywne, świetna gra z Knack Roeselare w Lidze Mistrzów i awans do Final Six, a także pokonanie PGE Skry Bełchatów 3:0 we własnej hali.

Negatywny akcent po wszystkich świetnych występach powstał niespodziewanie w Warszawie. Trener Andrzej Kowal pozwolił odpocząć Oliegowi Achremowi i nie było go nawet w dwunastce meczowej. Po tych wszystkich zapewnieniach, że Resovia ma dwie równe szóstki, nie powinno być to problemem. Okazało się, że blok AZS PW był zbyt dobrze ustawiony, a ich waleczności nie dało się opanować.

Effector Kielce ma po prostu pecha. Przyjeżdża do Rzeszowa i nie ma szans choćby na seta, bowiem gospodarze będą bardzo zdeterminowani, żeby pokazać, że to była tylko i wyłącznie wpadka. Kielczanie zajmują 9. miejsce, a więc pierwsze, które nie premiuje zespołu do gry w fazie play-off. Niestety zaledwie pięć zwycięstw to za mało, żeby móc myśleć o czymś więcej. Do końca sezonu zasadniczego jednak Effector gra jeszcze z AZS PW, Transferem Bydgoszcz i BBTS-em Bielsko-Biała, więc mimo wszystko ma szansę na wejście do czołowej ósemki.

W starciu na rzeszowskim Podpromiu jest tylko jeden faworyt. Resovia musi wygrać w trzech setach (@1.55), żeby zamazać plamę za ostatni występ. Nie powinno więc paść więcej niż 135 punktów (@1.85).


ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!