Wspiąć się na Zenit


W sobotę i niedzielę krakowska Tauron Arena będzie gościła najlepsze siatkarskie drużyny Europy. Przed nami Final Four Ligi Mistrzów, którego gospodarzem będzie Asseco Resovia. By gospodarze stali się też triumfatorami, ku uciesze polskich fanów, muszą wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i w sobotnim półfinale ograć Zenit Kazań.

Zenit Kazań 1.22, Asseco Resovia 3.90 – godz. 16.30
Zenit to nie tylko faworyt spotkania z Resovią, ale także główny faworyt do wygrania całego Final Four Ligi Mistrzów, a co za tym idzie – obrony tytułu sprzed roku. W ostatnich latach ekipa z Kazania to rosyjski „dream team” europejskiej siatkówki, którego pokonanie jest mniej więcej tak trudne, jak ogranie Barcelony w piłce nożnej. Trudne, ale jak pokazał przykład Atletico Madryt – wykonalne!

Transmisja na żywo w Unibet TV!

Co ciekawe, dzisiejszy półfinał będzie też powtórką z ubiegłorocznego meczu finałowego. Wtedy w berlińskim Final Four Asseco Resovia o awans do najważniejszego meczu zagrała w bratobójczym pojedynku z PGE Skrą Bełchatów. Rzeszowianie wygrali 3:0. W finale Zenit nie miał jednak litości dla biało-czerwonych, także wygrywając bez straty seta. Zenit sięgał po zwycięstwo w Lidze Mistrzów w latach 2008, 2012 i 2015. Od 2007 roku zdobył także 7 tytułów mistrza Rosji, w tym nieprzerwanie od trzech lat.

O sile Zenitu decydują przede wszystkim krajowi zawodnicy, wzmocnieni takimi asami jak Amerykanin Matthew Anderson czy Kubańczyk z polskim paszportem – Wilfredo Leon, uznawany za jednego z najlepszych siatkarzy na świecie. W zeszłorocznym Final Four Ligi Mistrzów został wybrany MVP, a także najlepszym przyjmującym. Nie tak dawno mówiło się o jego ewentualnej grze dla reprezentacji Polski, ale pomysł ten spotkał się ze sporym negatywnym przyjęciem i wydaje się, że ten temat jest już nieaktualny.

Mistrzowie Polski to również znakomita ekipa, która radząc sobie na krajowym podwórku z takimi tuzami jak PGE Skra, musi udowadniać wielką sportową wartość. W tym roku w finale Plus Ligi rzeszowianie zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ta rywalizacja rozpocznie się już w nadchodzący czwartek.

W składzie zespołu Andrzeja Kowala są tacy zawodnicy jak Bartosz Kurek, Fabian Drzyzga, Piotr Nowakowski czy Krzysztof Ignaczak. Wydaje się, że gdyby nie fatalne losowanie i konieczność rywalizacji z Zenitem, rzeszowianie byliby „pewniakiem” do gry w finale.

W drugim meczu półfinałowym zmierzą się włoskie drużyny. O drugie finałowe miejsce o 19.30 zagrają Trentino Volley i Lube Banca Marche Macerata. Z jedną z tych drużyn w niedzielę zagra Resovia – albo w finale, albo w meczu o 3. miejsce. Wracając do Zenitu – w bieżącej edycji Ligi Mistrzów stał się on katem polskich drużyn. W fazie play-off Rosjanie eliminowali kolejno Trefl Gdańsk i PGE Skrę Bełchatów. Wypadałoby, żeby ich znakomita passa meczów przeciwko polskim drużynom dobiegła końca na polskiej ziemi. Warto dodać, że system Ligi Mistrzów skonstruowany jest tak, że biało-czerwoni jako gospodarze nie musieli rozgrywać swoich meczów w fazie play-off rozgrywek, a mieli zagwarantowany udział w Final Four. Pozostałe drużyny grały więc o trzy przepustki.