ATP Walencja: Janowicz vs Sousa


Łodzianin rozpoczął sezon w Auckland, gdzie przegrał w I rundzie z Brianem Bakerem. Podczas Australian Open osiągnął III rundę, po Melbourne  zrobił sobie krótką przerwę i następnie trenował z reprezentacją Pucharu Davisa we Wrocławiu. W meczu ze Słowenią zdobył dwa punkty, w tym jeden decydujący. Polak startował w Rotterdamie, Marsylii, a następnie Indian Wells oraz Miami. Największy sukces odniósł w Miami z Treatem Huey'em, gdzie dotarł do finału gry podwójnej. W Pucharze Davisa w Zielonej Górze znowu nie zawiódł i wywalczył dwa punkty z RPA, pomimo choroby.

Do Monte Carlo pojechał, nie będąc jeszcze w pełni zdrowy i przegrał ł z Kevinem Andersonem. Następnie tenisista wrócił do Polski, potrenował, wyzdrowiał i tak przeniósł się do stolicy Katalonii. Tam niestety przegrał z Albertem Ramosem i kolejnym jego celem był Madryt. Zwycięstwo nad Samem Querreyem dało nadzieję na powrót do dobrej dyspozycji, w kolejnej rundzie był bliski zwycięstwa z Tomasem Berdychem. W Rzymie i Paryżu Janowicz zagrał świetne zawody, pokonał m.in. Jo-Wilfrieda Tsongę, Richarda Gasqueta i powalczył ze Stanislasem Wawrinką oraz Rogerem Federerem.

Na Wimbledonie Polak potem rozprawił się m.in z Jurgenem Melzerem, Łukaszem Kubotem i dopiero w półfinale rewanż za Paryż wziął Andy Murray. Po Wimbledonie zagrał jeszcze Hamburgu, gdzie przegrał z Fernando Verdasco, poddając mecz w II secie przez kontuzję bicepsa. Leczył się od tego czasu i niewiele pojawiał na korcie.. W Montrealu udało mu się wygrać dwa trudne mecze i nawiązać walkę z Rafaelem Nadalem, co jest było prognostykiem na US Open, pomimo późniejszej porażki w Cincy. Niestety, wtedy pojawiła się kontuzja, przez którą w US Open przegrał już w I rundzie, nie mogąc zupełnie serwować. Zrezygnował także z gry w Puchrze Davisa oraz w Azji. Sztokholm jest jego pierwszym startem od ponad miesiąca i tak naprawdę nie do końca wiadomo, co będzie w stanie zaprezentować na korcie. Pierwszy mecz padł łupem Polaka, ale zadecydowała też bardzo słaba dyspozycja rywala. W meczu ćwierćfinałowym Janowicz nie był już faworytem i po wyrównanej batalii przegrał. Rozegrał jednak dwa dobre mecze i to dobry prognostyk na końcówkę sezonu. W I rundzie po wyrównanym meczu w Walencji, Polak pokonał Pablo Carreno-Bustę.

Joao Sousa jest o dwa lata starszy od Janowicza, ale nie ma jeszcze takich wyników na koncie jak łodzianin. Zajmuje aktualnie 53. miejsce w rankingu ATP, a w tym sezonie startował jeszcze głównie w Challengerach. Co ciekawe, w głównym cyklu na żadnej nawierzchni nie ma dodatniego bilansu, oprócz hardu na hali, dlatego też mecz zapowiada się na trudny. Sousa na hali gra od US Open. Najpierw podczas Pucharu Davisa pokonał Maxima Dubarenco, a następnie w St. Petersburgu dotarł do półfinału, zwyciężył w Kuala Lumpur i przebił się przez eliminacje w Walencji, a w I rundzie pokonał Guillermo Garcię-Lopeza. Na rozkładnie w Azji miał m.in. Davida Ferrera czy Jurgena Melzera. Po powrocie do Europy przegrał z Serhijem Stakhovskim. Spotkanie z Janowiczem zapowiada się interesująco i decydować może serwisowa dyspozycja dnia.

Nasz typ: powyżej 23.5 gemów @2.12

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!