ATP World Tour Finals: Berdych vs Tsonga


Tomas Berdych był o krok uczynienia pierwszej niespodzianki w Londynie, zabrakło mu dwóch gemów do pokonania Andy'ego Murraya, największej nadziei gospodarzy, podwójnego medalisty olimpijskiego i zwycięzcy US Open. Ale i na Czecha przyjdzie czas...

Czech i Francuz grali ze sobą pięciokrotnie, a po raz pierwszy już w 2004 roku w Challengerze w Besancon. Nic dziwnego, przecież tenisiści są w tym samym wieku, Tsonga o pięć miesięcy starszy, dokładnie. Berdych przegrał tylko raz - dokładnie rok temu w Londynie. W tym sezonie pokonywał Francuza dwukrotnie i to w ciągu kilku ostatnich tygodni: w Szanghaju w ćwierćfinale oraz w finale halowego turnieju w Sztokholmie. Oba mecze dla czeskiego zawodnika łatwe nie były, ale liczy się końcowy efekt.

Z Tsongą bywa ostatnio różnie. W Sztokholmie pomimo osiągnięcia finału, nie grał szczególnie wybitnego tenisa, w Walencji po czterech gemach zakończył start, a w Paryżu odpadł po porażce z Ferrerem, ale kłopoty miał od pierwszej rundy z Julienem Benneteau, a potem z Nicolasem Almagro. Ostatecznie, podobnie jak Janko Tipsarević, do Londynu zakwalifikował się rzutem na taśmę. Berdych po Sztokholmie przegrał w Paryżu z Gillesem Simonem, który prezentując dobrą dyspozycję i mając za sobą publiczność, ostatecznie dotarł do półfinału.

Z Murrayem Czech zaserwował sześć asów, a po pierwszym trafionym podaniu przegrał tylko siedem piłek, obronił 10 z 12 break pointów. Tsonga przegrywając z Djokoviciem właściwie miał niewiele do powiedzenia, choć wynik strasznie nie wygląda. Francuz zaserwował dwa asy, ale przy serwisie Serba miał trzy szanse na przełamanie, żadnej nie wykorzystał, przy jego podaniu wygrał tylko 16 piłek.

Nasz typ: zwycięstwo Tomasa Berdycha @1.60

Zarejestruj się i zgarnij bonus 100% do 200pln!