Finał w Gwadelupie


27-letni Stachowski gra w kratkę od 2010 roku, kiedy to zdobywał tytuły w s'-Hertogenbosch i New Haven. W tym roku radzi sobie całkiem nieźle, można nawet powiedzieć, że mocno zaskakuje, bo wraca na nieco wyższy poziom. W Cherbourgu dotarł do półfinału, pokonując m.in. Nicolasa Mahuta, a w Dallas wyeliminował Thomaza Bellucciego oraz Steve'a Darcisa, przegrał dopiero z Illyą Marchenko. Wygląda to trochę tak, jakby przeplatał słabsze i lepsze występy, a te lepsze przypadają na challengery.

W Le Gosier wyeliminował Jamesa Mcgee, Florenta Serrę oraz Gillesa Mullera, serwując przy tym 19 asów i nie tracąc seta. Sobotni mecz półfinałowy z Lukasem Rosolem był... dziwny, ale wszystko za sprawą warunków atmosferycznych. Spotkanie kilkakrotnie przerywano, a Stachowski w przerwach... prosił o rady na Twitterze. Może porady, a może gra - poskutkowały, Ukrainiec wygrał w trzech setach z Czechem.

Benoit Paire w challengerach grać już nie musi, osiągnął  Top 50, a Le Gosier to taki wyjątek na jego tenisowej drodze. W poprzednim sezonie również tu grał. W poprzednim sezonie dotarł także do finału w Belgradzie, zanotował półfinał na kortach trawiastych w s-'Hertogenbosch oraz ćwierćfinał w Bazylei. W tym roku rozpoczął od tytułu deblowego w Chennai, a także singlowego półfinału. W Australian Open nie miał szczęścia w losowaniu, trafił na Rogera Federera. W Montpellier zameldował się w finale, a następnie w III rundzie w Indian Wells. W Miami musiał uznać wyższość Michaela Llodry w pierwszym meczu.

W Le Gosier poradził sobie z Calvinem Hemery, Denisem Molchanovem, Prakashem Amitrajem oraz Matthiasem Bachingerem. Łatwo nie było, seta nie stracił tylko z Hindusem.

Stachowski i Paire nigdy ze sobą nie grali. Choć Ukrainiec pokazuje, że względem poprzedniego sezonu radzi sobie lepiej, to może być jeszcze za mało na Francuza.

Nasz typ: zwycięstwo Paire @1.48

Zarejestruj się i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!