Wimbledon: Janowicz vs Melzer


Łodzianin rozpoczął sezon w Auckland, gdzie niestety przegrał w I rundzie z Brianem Bakerem i ogromnym wiatrem, który niestety utrudniał i nieco wypaczał niektóre punkty. Nie zniechęcił się zupełnie i podczas Australian Open osiągnął III rundę, mogło być lepiej, ale Nicolas Almagro był bardzo dobrze dysponowany, a odciski na dłoniach Polaka uniemożliwiały grę na 100% możliwości.

Po Melbourne zawodnik zrobił sobie krótką przerwę i następnie trenował z reprezentacją Pucharu Davisa we Wrocławiu. W meczu ze Słowenią zdobył dwa punkty, w tym jeden decydujący. Polak startował w Rotterdamie, Marsylii, a następnie Indian Wells oraz Miami. Największy sukces odniósł w Miami z Treatem Huey'em, gdzie dotarł do finału gry podwójnej. W Pucharze Davisa w Zielonej Górze znowu nie zawiódł i wywalczył dwa punkty z RPA, pomimo choroby.

W Monte Carlo pojechał, nie będąc jeszcze w pełni zdrowy, pomimo tego walczył z Kevinem Andersonem, jakby był całkowicie zdrowy. Następnie tenisista wrócił do Polski, potrenował, wyzdrowiał i tak przeniósł się do stolicy Katalonii. Tam niestety przegrał z Albertem Ramosem i kolejnym jego celem był Madryt. Zwycięstwo nad Samem Querreyem dało nadzieję na powrót do dobrej dyspozycji, w kolejnej rundzie był bliski zwycięstwa z Tomasem Berdychem, choć nie udało się, był pozytywnie nastawiony na przyszłość. W Rzymie i Paryżu Janowicz zagrał świetne zawody, pokonał m.in. Jo-Wilfrieda Tsongę, Richarda Gasqueta i powalczył ze Stanislasem Wawrinką oraz Rogerem Federerem.

W poprzednim sezonie Jerzy Janowicz to właśnie na trawie rozpoczął swój wielki podbój ATP, choć dobry występ w Nottingham i Wimbledonie nie dały mu jeszcze tak dobrego rankingu, łodzianin mógł pochwalić się naprawdę świetnymi wynikami. Pokonanie Ernesta Gulbisa oraz pięciosetówka z Florianem Mayerem na długo zapisały się w pamięci kibiców. W I rundzie Polak nie miał problemów z występującym dzięki dzikiej karcie Kyle Edmundem, odprawił go po bardzo dobrym meczu w trzech setach, w drugim meczu Polak uporał się z Radkiem Stepankiem, który po przegranym pierwszym secie i setbolu dla rywala w drugiej partii, poddał mecz. Jak bardzo poważny był tego powód widać po tym, że Czech wyszedł do debla, jak gdyby nigdy nic. Mecz z Almagro to jeden z lepszych w karierze Polaka, tylko na początku miał moment przestoju, a później rozbijał rywala jak chciał, dzielił i rządził, mimo że ten znakomicie serwował.

Jurgen Melzer to zawodnik niżej notowany od Almagro, ale z dużym potencjałem. Austriak to tenisista leworęczny, co nie powinno jednak przeszkodzić Janowiczowi, bo gdy tylko jest w kraju, to jego sparigpartnerem podczas treningów jest Grzegorz Panfil. Austriak jest znakomitym deblistą, świetnie czuje piłkę przy siatce i to jest jeden z czynników, przez który jest tak groźny na trawie. Austriak dwa lata temu wygrywał Wimbledon w grze podwójnej, a w roli zawodnika, który nie jest faworytem, czuje się dobrze. Tu odprawił Stachowskiego, który sprawił niespodziankę turnieju, pokonując Federera. Czy Janowicz powtórzy tak dobrą grę, jak w meczu z Almagro? 

Nasz typ: zwycięstwo Janowicza warte jest @1.25, a Melzera @3.90

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!