WTA Szanghaj: Finałowy rewanż za US Open


Szanghaj dla Szkota zawsze już będzie wyjątkowy. Dwa triumfy z rzędu, a w tym sezonie, pomimo słabszej dyspozycji w Tokio (o ile tak można nazwać porazkę z Milosem Raoniciem, ale także stratę seta ze Stanislasem Wawrinką), znów dotarł do finału.

Murray miał nieco szczęścia w II rundzie (w I rundzie miał wolny los), bo Florian Mayer w ogóle nie wyszedł na kort. Później Alexandr Dolgopolov zapomniał jak się serwuje, no i schody zaczęły się w ćwierćfinale. Szkot dopiero w trzech setach poradził sobie z Radkiem Stepankiem, a w półfinale stanął na korcie do walki z Rogerem Federerem. Szwajcar zostanie z tego meczu zapamiętany przez jeden ważny szczegół. Nikt nie pamięta, kiedy lider rankingu (ale konkretnie właśnie Federer) popełnił trzy podwójne błędy serwisowe w jednym gemie. Murray wygrał ostatecznie 6:4, 6:4. Po pierwszym trafionym podaniu przegrał zaledwie cztery punkty, a po drugim podaniu Federera wygrał ich aż 21. Szwajcar zagrał słabiutkie spotkanie przeciwko rywalowi tej klasy i złośliwi już mówią, że to wielka szkoda, że nie odpadł wcześniej, bo przynajmniej przestałby być liderem.

Jeśli chodzi o Novaka Djokovicia, to w półfinale odniósł dziewiąte zwycięstwo z rzędu. Ostatniego seta stracił ponad półtora tygodnia temu, od tego czasu zagrał tylko jednego tie breaka, a w Szanghaju nie stracił w pojedynczym meczu więcej niż siedmiu gemów. Pokonał kolejno: Grigora Dimtrova, Feliciano Lopeza, Tommy'ego Haasa i Tomasa Berdycha. Czech w tym meczu więcej czasu spędził zwracając uwagę na sędziego niż na Serba.

Djoković i Murray na korcie spotkali się już 15 razy, ośmiokrotnie triumfował Serb, ale dwa ostatnie spotkania padły łupem Szkota. Na nieszczęście dla wicelidera rankingu - to były bardzo ważne mecze. Pierwszy z nich podczas Igrzysk Olimpijskich, przez co Murray awansował do meczu, w którym mógł walczyć o złoto, a drugi z nich - finał US Open (pierwsze wielkoszlemowe zwycięstwo Brytyjczyka). Jeśli chodzi o bilans pomiędzy zawodnikami w finałach, to jest on dodatni na korzyść Murraya (4-2), jedyne zwycięstwa turniejowe Djokovicia, to te podczas wielkoszlemowego Australian Open.

Prywatnie - zawodnicy są przyjaciółmi. Na korcie nie ma jednak sentymentów i nie ma mowy o odpuszczaniu. Z jednej strony Novak, który ciągnie passę dziewięciu zwycięstw i prezentuje się w Azji naprawdę bardzo dobrze i chce się zrewanżować za dwie ostatnie porażki. Z drugiej strony Andy, który w Szanghaju wygrywał już dwukrotnie i ostatnie zwycięstwa (szczególnie wielkoszlemowe) dodały mu pewności siebie.

Nasz typ: wyrównany mecz, który będzie trwać powyżej 116.5 minut po kursie 1.87.


Zarejestruj się i zgarnij bonus 100% do 200pln!