Dwa tygodnie w Melbourne


W nocy wystartował jeden z czterech największych tenisowych turniejów w roku. Pierwszy Wielki Szlem w sezonie to oczywiście Australian Open. Rok 2017 pokaże czy dominacja Novaka Djokovicia i Sereny Williams to już rzeczywiście historia czy detronizacja w 2016 roku była chwilowa. Póki co Serb i Amerykanka przystępują do gry jako faworyci nr 1 imprezy w Melbourne.

Australian Open – turniej mężczyzn
W ostatnich sześciu latach Australian Open pięciokrotnie padał łupem Novaka Djokovicia. „Nole” przegrał tylko w 2014 roku, kiedy w ćwierćfinale wyeliminował go późniejszy zwycięzca – Stan Wawrinka. W sumie Serb wygrywał na kortach w Melbourne aż sześć razy, bo zwyciężył także Australian Open 2008, mając wówczas raptem 21 lat. Kurs na kolejne zwycięstwo Djokovicia w turnieju otwierający wielkoszlemowy sezon wynosi 2.50.

Mecze Australian Open oglądaj w Unibet TV

Najpoważniejszym rywalem dla „Djoko” jest oczywiście Andy Murray, który ma za sobą przełomowy, najlepszy w karierze rok. Szkot był w stanie zluzować Djokovicia na pozycji lidera rankingu ATP, wygrał Wimbledon i złoto olimpijskie. W Australii Murray już pięć razy grał w finale i za każdym razem przegrywał – czterokrotnie z Djokoviciem (m.in. w latach 2015 i 2016), raz z Federerem. W styczniowym turnieju w Doha doszło do pierwszej konfrontacji Djokovicia z Murrayem. W finałowym meczu górą był „Nole”. Kurs na triumf Murraya w Australii to 2.75.

A’propos Federera – Szwajcar powraca na kort po półrocznej przerwie. Sezon 2016 musiał on zakończyć przedwcześnie, by poddać się leczeniu swoich urazów. Czy 35-letni „Król Roger” może w Melbourne nawiązać do najpiękniejszych kart swojej historii? W końcu jest czterokrotnym zwycięzcą tego turnieju i pięciokrotnym jego finalistą. Blisko półroczny rozbrat z kortem wyrzucił jednak Federera z czołówki rankingu ATP i w Australii rozstawiony jest on dopiero z 17. numerem! Dość szybko Szwajcar może więc trafić na silnych zawodników. Kurs na to, że helwecka legenda tenisa dojdzie do półfinału to 6.00.

Australian Open - turniej kobiet
Swojego siódmego triumfu w Australian Open poszuka na pewno Serena Williams. Amerykanka została ostatnio zdetronizowana na pozycji liderki rankingu WTA przez Niemkę Angelique Kerber, która notabene wygrała zeszłoroczny turniej w Melbourne, w finale pokonując właśnie Williams. Rok wcześnie Serena ograła w ostatnim meczu turnieju Marię Szarapową, a wcześniej wygrywała na Antypodach także w latach 2003, 2005, 2007, 2009 i 2010. Wiele wskazuje na to, że Australian Open 2017 będzie się toczył właśnie wokół rywalizacji Kerber z Williams, zwłaszcza że już w 1 rundzie odpadła Simona Halep. Kurs na wygraną Amerykanki wynosi 3.50. Z kolei triumf Niemki wyceniony został na 4.50.

Z numerem 3 rozstawiona jest Agnieszka Radwańska. „Isia” w Australian Open maksymalnie doszła do półfinału. Polka nigdy nie wygrała jeszcze turnieju wielkoszlemowego, stąd jej notowania na sukces w Melbourne nie są zbyt wysokie. Polka rywalizację rozpocznie od meczu z Bułgarką Cwetaną Pironkovą. Oby Polka zaprezentowała się tak dobrze jak Jerzy Janowicz, ale osiągnęła inny wynik. Nasz najlepszy tenisista rywalizował w 1 rundzie z faworyzowanym Chorwatem, Marinem Ciliciem. Polak rozgrywał świetny mecz, prowadził 2:0, ale w ostatecznym rozrachunku uległ wyżej notowanemu rywalowi 2:3. Znów honor polskiego tenisa na swoich barkach dźwigać musi więc Radwańska.