Halo, Wimbledon!


Od wczoraj Anglicy nie muszą się już martwić emocjami Euro 2016, bowiem ich reprezentacja w marnym stylu pożegnała się z turniejem. Tymczasem na trawiastych kortach Wimbledonu rozpoczęła się kolejna edycja najbardziej prestiżowego z wielkoszlemowych turniejów. Tenisowe emocje przez blisko dwa tygodnie.

Turniej mężczyzn – sprawdź kursy
Jeśli chodzi o panów to hierarchia jest dobrze znana i umocniona jedynie wynikami w sezonie 2016. Każde inne końcowe rozstrzygnięcie niż triumf Novaka Djokovicia będzie uznawane za sporego kalibru niespodziankę. Serb jak maszyna wygrywa kolejne turnieje, czy to rangi ATP czy Wielkie Szlemy. Przed miesiącem zwyciężył wreszcie we French Open, gromadząc brakujący skalp w swojej karierze. Do tej pory na kortach Rolanda Garrosa maksymalnie dochodził do finału, ale tam zawsze ktoś okazywał się lepszy.

Tak było w sezonie 2015, kiedy „Nole” wygrał wszystkie trzy pozostałe turnieje Wielkiego Szlema i do historycznego osiągnięcia Klasycznego Wielkiego Szlema (cztery triumfy w jednym sezonie) zabrakło mu tylko meczu ze Stanem Wawrinką w Paryżu. W tym sezonie Djoković ma już za sobą Australian Open i French Open – z obu turniejów wracał z pucharem za 1. miejsce, bynajmniej nie na zachętę od Ryszarda Ochódzkiego.

W ostatnich sześciu wielkoszlemowych turniejach Djoković wygrywał pięciokrotnie, a raz doszedł do finału. Oznacza to zaledwie jeden przegrany mecz w przeciągu sześciu najtrudniejszych turniejów w sezonach 2015 i 2016. Nie ma chyba statystyki, który bardziej obrazowałaby dominację serbskiego tenisisty, który najzwyczajniej jest nie do zatrzymania. Kurs na jego zwycięstwo w Wimbledonie, gdzie triumfował już w sezonach 2011, 2014 i 2015, wynosi 1.70.

Wśród potencjalnych rywali Djokovicia wymienić trzeba przede wszystkim reprezentanta gospodarzy – Andy Murray’a. 29-letni Brytyjczyk wciąż uchodzi za niespełniony talent. W swojej karierze doszedł do ośmiu finałów Wielkiego Szlema, ale wygrał tylko dwa. Wimbledon w 2013 roku i US Open rok wcześniej. Poza tym Murray dziewięciokrotnie odpadał w półfinałach, między innymi w zeszłorocznym Wimbledonie, kiedy to musiał uznać wyższość najbardziej utytułowanego z grających obecnie zawodników – Rogera Federera.

Szwajcar jest już po drugiej stronie swojej kariery, ale na Wimbledonie nikt go nie zlekceważy. Federer z powodu kontuzji musiał odpuścić w tym sezonie wiele imprez i w rankingu ATP osunął się na dalekie 12. miejsce. Wciąż jest jednak geniuszem tenisa i jeśli tylko dopisze mu zdrowie, może znów namieszać. W dwóch ostatnich sezonach na trawiastym kortach w Londynie dochodził do finału, za każdym razem ulegając Djokoviciowi. Gdyby „Król Roger” wygrał 10 lipca swój 18. turniej Wielkiego Szlema w karierze (a ósmy w Wimbledonie) trafimy kurs 16.00.

Wydaje się, że pod nieobecność kontuzjowanego Rafaela Nadala w grze o końcowy sukces powinna liczyć się wyłącznie ta trójka. Jak będzie w praktyce? Przekonamy się wkrótce. Być może ktoś „wystrzeli” jak Jerzy Janowicz w sezonie 2013, kiedy to właśnie w Wimbledonie doszedł do półfinału…

Turniej kobiet – sprawdź kursy
A’propos polskich akcentów – regularnie liczymy na dobre występy Agnieszki Radwańskiej, a w przypadku Wimbledonu jest to jeszcze bardziej uzasadnione. Polka w czterech ostatnich sezonach na kortach All England Clubu dwa razy osiągała półfinał, a raz finał! W 2012 na drodze do jej sukcesu w decydującym meczu turnieju stanęła Serena Williams. Rok temu mogło dojść do identycznego pojedynku w finale, ale „Isia” przegrała półfinał z Garbine Muguruzą. Hiszpanka w finale uległa Amerykance. Wracając do Radwańskiej – jeśli to ona wygra Wimbledon, pomnożymy swój wkład o 21.00.

Zyskaj część z 10 000€ obstawiając Wimbledon

Faworytką, bez niespodzianki, jest obrończyni trofeum. Williams wygrywała Wimbledon w latach 2002, 2003, 2009, 2010, 2012 i 2015. Co jednak ciekawe, Amerykanka wyraźnie zaczyna mieć kłopoty z koncentracją w kluczowych momentach. W sezonie 2015 wygrała trzy pierwsze Wielkie Szlemy i była bliska zgromadzenie kompletu trofeów najwyższej rangi w jednym roku. Wyłożyła się na przedostatniej szykanie – przegrała półfinał US Open. Z kolei w tym roku Serena doszła już do dwóch finałów i za każdym razem przegrywała! W Australii lepsza okazała się Angelique Kerber, a we Francji zwyciężyła wspomniana Muguruza.

To właśnie ona wydaje się być główną pretendentką do sprawienia niespodzianki i wytrącenia Williams z tronu Wimbledonu. Kurs na jej sukces wynosi 5.00. W czołówce są także Madison Keys 9.00, Petra Kvitova 15.00 i Kerber 21.00.