Kolejny koncert maestro z Bazylei?


To niezwykłe, że prawie 36-letni Roger Federer był faworytem nr 1 przed startem tegorocznego Wimbledonu. Wydawało się jednak, że zagrozić mogą mu Rafael Nadal, Novak Djokovic i Andy Murray, czyli pozostali członkowie tenisowej elity, która rządzi w ATP od wielu lat. Tymczasem na etapie półfinałów za burtą znaleźli się wszyscy trzej, a „Król Roger” nie przegrał do tej pory nawet seta! Zanim poznamy jednak finalistów turnieju mężczyzn, dziś przed nami mecze półfinałowe pań.

Wimbledon – turniej pań
Tu jeszcze przed turniejem przewidywaliśmy, że stawka będzie bardzo wyrównana i praktycznie do samego końca wskazanie zwyciężczyni będzie zadaniem karkołomnym. Przypomnijmy, że w Australian Open wygrała Serena Williams, ale amerykańska dominatorka niedługo potem przerwała karierę z powodu ciąży. Sensacyjną triumfatorką French Open została młoda łotewska zawodniczka, Jelena Ostapenko. Jednoznacznej faworytki Wimbledonu nie było więc na horyzoncie, tym bardziej, że wracająca do WTA Maria Szarapowa doznała kontuzji i także musiała odpuścić start na londyńskiej trawie.

Turniej od początku przynosił sporo niespodzianek, a gdzieś bocznym torem rosły nadzieje polskich kibiców na sukces Agnieszki Radwańskiej. Polka mimo trudności awansowała do IV rundy, co wobec jej słabej formy w 2017 roku, można było uznać za sukces. W meczu ze Swietłaną Kuzniecową nie było już jednak tak miło – Rosjanka wygrała w dwóch setach i awansowała dalej. Rundę później sama podzieliła los Radwańskiej, przegrywając wyraźnie z Garbine Muguruzą. To właśnie 23-letnia Hiszpanka jawi się teraz jako główna kandydatka do wygranej w Wimbledonie, gdzie w 2015 roku doszła do finału. W półfinale Muguruza zmierzy się z sensacyjną półfinalistką ze Słowacji – Magdaleną Rybarikovą. Do tej pory Rybarikova w Wielkim Szlemie nie zaszła dalej niż do 3 rundy, a to już 28-letnia zawodniczka. Muguruza w finale? Kurs 1.34.

Znacznie bardziej wyrównane są szanse w drugim półfinale, w którym Brytyjka Johanna Konta zmierzy się z pięciokrotną zwyciężczynią Wimbledonu, Venus Williams. Amerykanka jest 11 lat starsza, ale wciąż potrafi imponować, zwłaszcza gdy prawdopodobnie na chwilę ze sceny zeszła jej siostra Serena. W ćwierćfinale Venus nie dała szans sensacji ostatniego Wielkiego Szlema, Ostapenko. Konta okazała się zaś lepsza od Simony Halep. Kto będzie górą w anglojęzycznym półfinale? Kurs minimalnie wskazuje na Kontę – 1.78.

Wimbledon – turniej panów
Fani tenisa ostrzyli sobie zęby na finał pomiędzy Rafą Nadalem a Rogerem Federerem. Ten pierwszy wygrał French Open i był finalistą Australian Open. Federer wygrał tamten finał w Australii, a z udziału w turnieju na kortach Rolanda Garrosa zrezygnował – nigdy nie czuł się tak mocny na ceglastej mączce. Nic więc dziwnego, że wobec słabszej formy Novaka Djokovicia Nadal wygrał we Francji bezapelacyjnie, bez straty seta.

Nadzieje na finał legend, który mógłby być powtórką genialnego meczu z 2008 roku, prysły w poniedziałek. W meczu 1/8 finału Nadal uległ Gillesowi Mullerowi. Luksemburczyk wygrał dwa pierwsze sety, dwa kolejne przegrał, a następnie panowie stoczyli epicki bój w tie-breaku. Jego końcowy wynik to 15:13 dla Mullera.

W ćwierćfinałach z turniejem pożegnali się dwaj kolejni z wielkiej czwórki. Obaj przegrali przede wszystkim z własnym zdrowie. Andy Murray zaczął odczuwać skutki kontuzji biodra i w pojedynku z Samem Querreyem przegrał wyraźnie czwartego i piątego seta (po 1:6), w końcówce praktycznie utykając. Novak Djokovic w meczu z Tomasem Berdychem nawet nie dał rady dotrwać do końca. W drugim secie, przy stanie 1:0 dla Czecha, „Nole” zrezygnował z dalszej gry.

Stawka półfinalistów to zatem poza Querreyem i Berdychem ich rywale. Amerykanin, dla którego awans do tego etapu jest największym sukcesem w karierze, zagra z Marinem Ciliciem. Chorwat dopiero w ćwierćfinale z Mullerem stracił swoje dwa pierwsze sety w tym turnieju – wcześniej szedł jak burza. Nic więc dziwnego, że jest także faworytem w meczu z 29-latkiem z USA. Wygrana Cilicia – 1.33.

W drugim półfinale z Berdychem zagra ten, na którego stawiają teraz już praktycznie wszyscy. Siedmiokrotny zwycięzca turnieju na londyńskiej trawie i jego 10-krotny finalista, zmierza teraz po finał nr 11 i triumf nr 8. Zmierza krokiem niezwykle dostojnym – jak Nadal we Francji, nie tracąc nawet seta. Wydawało się, że chociaż w ćwierćfinale Szwajcar napoci się ciut więcej, bo jego rywalem był Milos Raonic. Kanadyjczyk w zeszłym roku okazał się lepszy od Federera w półfinale, ale wtedy geniusz z Bazylei borykał się z drobnymi problemami zdrowotnymi. Po turnieju wycofał się z Igrzysk Olimpijskich, a także ze wszystkich turniejów do końca sezonu. Wyleczył się i w sezonie 2017 wrócił w formie, w jakiej nie był od dawna. Doprawdy trudno uwierzyć, by ktokolwiek mógł go zatrzymać w Londynie, zwłaszcza że Nadala, Murray’a i Djokovicia już nie ma. Wygrana Federera w Wimbledonie wyceniana jest na 1.30.