O dwóch takich, co chcą wykorzystać okazję


Wimbledon znalazł się na podobnym etapie jak Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Przed nami półfinały. W czwartek o przepustkę do finału zagrają panie, a dzień później na korcie centralnym w Londynie pojawią się czterej najlepsi panowie. W turnieju mężczyzn nie ma już głównego faworyta, Novaka Djokovicia, co tylko uatrakcyjni ostateczną rozgrywkę o zwycięstwo. Andy Murray i Roger Federer zdają sobie sprawę z szansy, jaka stanęła przed nimi otworem.

Milos Raonić 2.43, Roger Federer 1.58 – piątek 12.00
Siedmiokrotny triumfator Wimbledonu i 17-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych mierzy w triumf nr 8 i 18. Rok i dwa lata temu na drodze w finale stawał mu niesamowity Djoković, więc gdy ten sensacyjnie pożegnał się z tegorocznym turniejem, marnując przy tym swoją szansę na Klasycznego Wielkiego Szlema (cztery triumfy w jednym roku), automatycznie Szwajcar znalazł się na świeczniku. Jeśli 34-letni tenisista marzy jeszcze o wygrywaniu najważniejszych imprez, to zdaje się, że dostał niepowtarzalną okazję. Mało brakowało, a Federer zaprzepaściłby ją w meczu ćwierćfinałowym. Pojedynek z Marinem Ciliciem rozciągnął się do pięciu setów, po tym jak Chorwat wygrał dwa pierwsze. Federer nie złożył broni i po arcyciekawym meczu wygrał 3:2, osiągając już 11. w karierze półfinał na trawiastych kortach All England Club. Co istotne, były to dwa pierwsze stracone przez Federera sety w tym turnieju. Wielki mistrz uciekł katu spod topora, ale w półfinale musi nastawić się na kolejny bardzo ciężki bój. Jego rywalem będzie znakomicie serwujący Kanadyjczyk Milos Raonić. Mierzący blisko 2 metry wzrostu 25-latek jeszcze nigdy w karierze nie awansował do finału Wielkiego Szlema. W tym roku był w półfinale Australian Open, a w 2014 roku odpadł na tym etapie właśnie w Wimbledonie, właśnie z Federerem! Mecz zakończył się w trzech setach – 6:4, 6:4, 6:4 dla Helweta. Upływ dwóch lat pozwolił Raoniciowi nabrać więcej doświadczenia, a Federerowi na pewno odebrał nieco sprawności i kondycji fizycznej. Tym razem „Król Roger” może mieć problemy z awansem do finału. Mimo to pozostaje faworytem.

Tomas Berdych 6.40, Andy Murray 1.12 – piątek 14.00
Gdy w turnieju nie ma już Djokovicia, a nie startował w nim w ogóle Rafael Nadal, to nikogo nie dziwią w obsadzie półfinałów takie nazwiska jak Tomas Berdych. Czech to podobna kategoria zawodnika jak Raonić. Mierzy aż 196 centymetrów, od lat utrzymuje się w szerokiej czołówce ATP, ale jeszcze nie sięgnął po triumf w jednym z czterech najważniejszych turniejów. Najbliżej był w 2010 roku, kiedy na Wimbledonie doszedł do finału. Wtedy po drodze eliminował m.in. Federera i Djokovicia, ale w ostatnim meczu poległ przeciwko Nadalowi. Naprzeciwko Berdycha stanie jutro główny faworyt turnieju – Andy Murray. Szkot to jedyny liczący się brytyjski tenisista, od wielu lat nadzieja wyspiarskich fanów. 29-latek nie potrafi jednak wyjść z cienia największych tenisistów ostatnich lat. Wygrał Wimbledon w 2013 roku, w finale ogrywając Djokovicia, a w półfinale… Jerzego Janowicza! Wygrał także US Open rok wcześniej. Poza tym pięć razy grał w finale Australian Open i raz we French Open – za każdym razem schodził jednak z kortu pokonany. Odpadnięcie Djokovicia daje Murray’owi, faworytowi publiczności w Londynie, znakomitą okazję by znów zwyciężyć w najbardziej prestiżowym turnieju tenisowym na świecie. Zwycięstwo Szkota wycenione jest na 1.50.

Serena Williams 1.08, Elena Vesnina 9.00 – czwartek 14.05
Serena Williams, główna faworytka turnieju pań, może w zasadzie szykować się już do finałowej konfrontacji. W sporcie nie wolno lekceważyć nikogo, ale już sama obecność Eleny Vesniny w obsadzie półfinałów jest wielką sensacją. 29-letnia urodzona we Lwowie Rosjanka to specjalistka od gry deblowej. W singlu nigdy nie przekroczyła bariery IV rundy turnieju wielkoszlemowego! W ćwierćfinale Vesnina ograła Dominikę Cibulkovą, która rundę wcześniej po wspaniałym, emocjonującym meczu rozprawiła się z Agnieszką Radwańską. Zmęczona Cibulkova nie była w stanie nawiązać wyrównanej walki z Vesniną. Dzięki temu Słowaczka będzie mogła 9 lipca wstąpić w związek małżeński ze swoim narzeczonym, a w przypadku awansu do półfinału musiałaby przekładać własny ślub! Wracając do Vesniny – dziś doprawdy trudno uwierzyć by mogła ograć wielką mistrzynię, Serenę Williams. Amerykanka w turnieju straciła jak na razie tylko jednego seta, w meczu II rundy. Jeśli dziś wygra 2:0, trafimy kurs 1.34.

Angelique Kerber 1.35, Venus Williams 3.35 – czwartek 15.05
W finale Wimbledonu kobiet może dojść do siostrzanego pojedynku Sereny z Venus Williams. Jeśli Serena pokona Vesninę, będzie mogła ściskać kciuki za swoją starszą siostrę, która o finał zagra z 8 lat młodszą Niemką, Angelique Kerber. W tym roku Kerber ma już na koncie jeden triumf w Wielkim Szlemie – w finale Australian Open sprawiła niespodziankę, pokonując Serenę. Amerykanka scenariusz ten przerobiła później we French Open, niespodziewanie ulegając w finale Garbine Muguruzy. Venus Williams ostatnio w finale Wielkiego Szlema zagrała 7 lat temu, także w Wimbledonie. Wtedy lepsza od niej okazała się… siostra Serena! Historia ponoć lubi się powtarzać i dziś może zatoczyć koło, jeśli tylko obie Amerykanki poradzą sobie z rywalkami. Różnica polega na tym, że Venus nie jest faworytką w swoim półfinale.