Przesiew faworytów


Australian Open dobija do mety. Przed nami półfinały w turniejach singlistów i singlistek. W zgodnej opinii ekspertów takiego wielkoszlemowego turnieju nie było już bardzo dawno. W turnieju mężczyzn za burtą znaleźli się rozstawieni z numerami 1, 2 i 3 tenisiści! Pierwsi dwaj odpadli bardzo wcześnie, w oparach sensacji.

Roger Federer 1.67, Stan Wawrinka 2.25 – czwartek 9.35
Pierwszy półfinał męskiego turnieju będzie wewnętrzną sprawą Szwajcarów. Te swoiste derby Helwecji to niesamowicie interesująca para. Wawrinka jeszcze nigdy nie wygrał na twardym korcie ze swoim starszym i dużo bardziej utytułowanym kolegą. Teraz jako numer 4 turniejowej drabinki Stan jest najwyżej rozstawionym zawodnikiem, ale mimo to za faworyta starcia uchodzi Federer. Wielokrotny triumfator Wielkich Szlemów i żywa legenda tenisa wraca do gry po półrocznej przerwie. Federer leczył niezaleczone wcześniej urazy, które utrudniały mu bycie w pełni sprawnym na korcie. Leczenie najwyraźniej powiodło się w 100%, bo Federer mimo 35 lat na karku wrócił na kort w wielkim stylu. Dość łatwo i bezstresowo awansował do półfinału – prawdziwe problemy miał tylko w meczu z Keiem Nishikorim, ale i Japończyka pokonał w pięciosetowym boju 1/8 finału. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dla Federera to ostatnia szansa na wielkoszlemowy triumf. Sam „Król Roger” podkreśla, że nie spodziewał się, że zajdzie tak daleko w tym turnieju. Tym bardziej nie mógł spodziewać się, że tak szybko odpadną dwaj główni faworyci – Novak Djoković i Andy Murray. Czy turniejowa „17” zamelduje się w czwartek w finale?

Rafael Nadal 1.39, Grigor Dimitrov 3.05 – piątek 01.00
W drugim półfinale faworytem jest Rafael Nadal. Hiszpan powinien poradzić sobie z Bułgarem Dimitrovem, dla którego obecność w półfinale to już spory sukces. Do tej pory tylko raz udało mu się dojść do tak późnego etapu w Wielkim Szlemie – było to w Wimbledonie w 2014 roku. Nadal to podobnie jak Federer – tenisista schodzący już ze sceny, ale wciąż wielki maestro rakiety. Leworęczny Hiszpan doskonale radzi sobie w defensywie, dzięki czemu rozprawił się już z bardzo przewidywalnymi na korcie Milosem Raoniciem czy Gaelem Monfilsem. Wszyscy spodziewali się finału Djoković – Murray, a tymczasem w Melbourne możemy doczekać się finału marzeń – kolejnego starcia Federera z Nadalem. Obaj panowie grali ze sobą wielokrotnie. Na przestrzeni lat Nadal stał się zmorą Federera, jego najtrudniejszym rywalem, szczególnie na kortach ziemnych. Jednak również na nawierzchniach twardych częściej górą był Nadal. By jednak doszło do tak niesamowitego i niespodziewanego finału Australian Open obaj faworyci muszą wygrać swoje półfinały.

Coco Vandeweghe 1.65, Venus Williams 2.28 – czwartek 4.05
W turnieju pań trzy z czterech półfinalistek to Amerykanki. Pierwszy półfinał będzie wewnętrzną sprawą USA. Zupełnie niespodziewanie na jego faworytkę wyrosła Coco Vandeweghe, która nie była nawet rozstawiona. Do tej pory największymi sukcesami tej 25-letniej tenisistki był ćwierćfinał Wimbledonu w 2015 roku i zwycięstwo w juniorskim US Open 2008. Coco ma w Australii na rozkładzie już takie zawodniczki jak Garbine Muguruza czy Angelique Kerber. To najlepsza rekomendacja. Droga Venus Williams do półfinału była znacznie wygodniejsza. Wynik tego półfinału mimo wszystko wydaje się sprawą otwartą, a być może decydująca okaże się po prostu dyspozycja dnia.

Mirjana Lucic-Baroni 6.75, Serena Williams 1.11 – czwartek 5.15
Druga finalista Australian Open pań wyłoni się ze starcia Mirjany Lucic-Baroni z główną faworytką imprezy, Sereną Williams. Amerykanka, w przeciwieństwie do innych wysoko rozstawionych zawodniczek, nie zawiodła. Do półfinału dostała się bez straty seta – to mówi samo za siebie. Lucic-Baroni to kolejna nierozstawiona półfinalistka. Już w II rundzie zaskoczyła wszystkich, odprawiając z kwitkiem Agnieszkę Radwańską. Ćwierćfinałowe zwycięstwo z Karoliną Pliskovą było chyba jeszcze większą niespodzianką. 34-letnia chorwacka tenisistka najwyżej w karierze w rankingu WTA była… w 1998 roku! Rok później jako 17-latka doszła do półfinału Wimbledonu. Teraz, gdy wydawało się, że najlepsze lata ma już za sobą, staje przed życiową szansą. Jej rywalka jest o rok starsza, ale jednocześnie znacznie bardziej utytułowana. Tutaj wygrana Lucic-Baroni będzie już supersensacją! Trudno więc wykluczyć finał sióstr Williams.