WTA Paryż: Wielki finał!


Halowy turniej w Paryżu jest pierwszą poważną imprezą po Australian Open, nie zawsze wszystkie zawodniczki zdążą się przygotować i efekty widoczne były właśnie w tegorocznej edycji turnieju w paryskiej hali Bercy.

Anastasia Pavlyuchenkova od dawna uznawana była za wielki talent, który nie do końca zawsze mogła rozwinąć, bowiem często jest trapiona przez kontuzje.

W tym sezonie Rosjanka radziła sobie dotychczas przeciętnie. W Brisbane musiała kreczować w starciu z Angelique Kerber, by w Hobart przegrać już w pierwszym meczu z Alison Riske. W Melbourne zaprezentowała się nieźle, ale w III rundzie natknęła się na Agnieszkę Radwańską i sił starczyło jej tylko na jednego seta, ostatecznie poległa po trzysetowej batalii.

W Paryżu spisuje się za to Pavlyuchenkova nieźle. Co prawda żadnego meczu nie zakończyła w dwóch setach, ma więc za sobą cztery maratony: z Francescą Schiavone, Carlą Suarez Navarro, Angelique Kerber oraz Marią Sharapovą.

Sara Errani w Paryżu jest rozstawiona, bo wciąż zajmuje 7. miejsce w rankingu WTA. Nie musiała więc grać w I rundzie, a Karin Knapp i Elina Svitolina nie zrobiły jej ani przez chwilę trudności z awansem. Dopiero w pólfinale z Alize Cornet Włoszka musiała się porządnie namęczyć i zakończyło się na trzech setach i dwóch tie breakach.

Dotychczas w sezonie słabe wyniki notowała Errani, w Shenzen i Sydney wygrała łącznie trzy mecze, a w I rundzie Australian Open gładko odpadła z Julią Goerges. Za to z Robertą Vinci sięgnęła po triumf w deblu.

Faworytką jest Pavlyuchenkova (@1.55), ale zmęczenie maratonami może dać o sobie znać, co zwiększa szanse Errani (@2.42). Nic nie stoi na przeszkodzie, by to był kolejny mecz walki, może paść powyżej 21 gemów (@1.90).

Biorąc pod uwagę zmęczenie Pavlyuchenkovej, a dobre przygotowanie fizyczne Errani, dla której pewnie wczorajsza trzysetówka jest już tylko wspomnieniem, dobrze wygląda handicap +1.5 seta w stronę Włoszki (@1.58).

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!