WTA Stanford: Isia vs Lepchenko


Najlepsza polska tenisistka sezon rozpoczęła od znakomitej passy  18 wygranych kolejnych spotkań, na koncie zapisała dwa tytuły: w Auckland oraz Sydney i dopiero w IV rundzie Australian Open uległa Na Li. Następnie w Eljacie Radwańska znacznie przysłużyła się do zwycięstwa i awansu do baraży w Pucharze Federacji. Potem przyszedł okres, kiedy Polka musiała bronić wielu punktów, ale wybrnęła z tego całkiem dobrze, nie tracąc czwartej pozycji w rankingu, choć notując słabsze rezultaty, niż można było się po niej tego spodziewać.

Radwańska po przegranej w Miami z Sereną Williams, zagrała w Pucharze Federacji (baraże) z Belgią, a następnie trenowała przed cyklem imprez na kortach ziemnych. Zagrała ich wyjątkowo mało, bo tylko dwa: w Madrycie pokonała Tsvetanę Pironkovą, a przegrała z Laurą Robson. W Rzymie od razu poległa z Simoną Halep. Z bronienia tytułu w Brukseli się wycofała, narzekając na bark. Na ile to prawda? Nie wiemy, choć już w Paryżu mówi, że jest lepiej.

Podczas Rolanda Garrosa starsza z sióstr osiągnęła wymarzony ćwierćfinał i to można uznać za sukces. Taka faza podczas Wimbledonu sukcesem nie będzie, bowiem Radwańska broni punktów za ubiegłoroczny finał (1400 punktów) i dodatkowo ma banalną drabinkę. Problem w tym, że tuż przed Wimbledonem przegrała spotkanie z Jamie Hampton, a trawa jest przecież jej koronną nawierzchnią. Amerykanka grała swój tenis, a Polka zupełnie nie potrafiła znaleźć na niego recepty.


Na Wimbledonie Polka dotarła do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość Sabiny Lisickiej, ale trzeba przyznać, że Polka miała spore szanse na awans i tytuł na kortach trawiastych. Nie udało się, a ostatnio o Polce głośno było z okazji sesji zdjęciowej dla "The body Issue" dla czasopisma ESPN. W Polsce były to głosy w większości negatywne, ale raczej niespecjalnie podziałało to na Isię.


W swoim pierwszym meczu po powrocie z ziemi i trawy w Stanford, Radwańska zagrała z Francescą Schiavone.W meczu padło aż 10 przełamań, ale Polka wygrała, oddając rywalce siedem gemów, co w aktualnej dyspozycji Włoszki zdaje się być niezłym wynikiem. W ćwierćfinale Polka zmierzy się z Varvarą Lepchenko, która być może zaczyna łapać lepszą dyspozycję po przeciętnym jak dotychczas sezonie. 27-latka mogłaby już spokojnie o swoim życiu napisać książkę. W wieku 15 lat ojciec zabrał ją i siostrę do USA z Uzbekistanu pod pretekstem gry w turnieju, w rzeczywistości do Taszkentu nigdy już nie wrócili z powodu prześladowań. Od września 2007 Lepchenko występuje już w barwach USA, w poprzednim sezonie była nawet 19. na świecie. Z Isią grała trzykrotnie i tylko raz udało jej się urwać seta. Nie zanosi się na to, by Amerykanka tym razem ugrała więcej, ale wydaje się być w niezłej dyspozycji, 10 asów w dwóch meczach, w miarę pewne zwycięstwa nad niezłymi rywalkami - na pewno powalczy.


Nasz typ: powyżej 19.5 gemów @1.95

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!