WTA Tour Championship: Isia vs Kvitova


Najlepsza polska tenisistka sezon rozpoczęła od znakomitej passy  18 wygranych kolejnych spotkań, na koncie zapisała dwa tytuły: w Auckland oraz Sydney i dopiero w IV rundzie Australian Open uległa Na Li. Podczas Rolanda Garrosa starsza z sióstr osiągnęła wymarzony ćwierćfinał i to można uznać za sukces. Na Wimbledonie Polka dotarła do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość Sabiny Lisickiej, ale trzeba przyznać, że Polka miała spore szanse na awans i tytuł na kortach trawiastych. Nie udało się.

W swoim pierwszym meczu po powrocie z ziemi i trawy w Stanford, Radwańska zagrała z Francescą Schiavone. Nie był to dobry mecz, ale potem pokonała groźne rywalki, by w finale zmarnować znakomitą okazję i przegrać z Dominiką Cibulkovą. W Carlsbad Polka pokonała kiepską ostatnio Danielę Hantuchovą, by przegrać z późniejszą zwyciężczynią, Samanthą Stosur. W Toronto wygrała z Yaniną Wickmayer, a następnie rozprawiła się ze Sloane Stephens i Sarą Errani. Polka zaczęła dużo lepiej grać, atakować i przyniosło to dużo punktów, a co za tym idzie, Isia zakończyła oba mecze w dwóch setach. Ostatecznie po dobrym meczu przegrała z Sereną Williams, a w Cincinnati nie dograła imprezy do końca, bowiem wycofała się z niego. Powód jednak był poważny - Polce zmarł ukochany dziadek i wróciła do kraju na pogrzeb.

Polka nie zawojowała US Open, chociaż drabinka była na tyle łatwa, że powinna dotrzeć przynajmniej do ćwierćfinału. Po krótkiej przerwie udała się do Seulu, gdzie bez większych problemów dotarła do finału, w którym spotkała się z Anastasią Pavlyuchenkovą i to była prawdziwa tenisowa uczta! Obie panie rozegrały dobry mecz i po trzysetowej walce Polka wywalczyła 13. tytuł w karierze.

W Tokio już ćwierćfinale najlepsza polska zawodniczka przegrała z Kerber, która rozegrała fantastyczny mecz, a ostatecznie w imprezie dotarła do finału.Pekin przywitał Polkę koniecznością występu w I rundzie, tylko półfinalistki z Tokio miały przywilej odpoczynku, ostatecznie przegrała z Sereną Williams, urywając tym razem zaledwie cztery gemy.

Petra Kvitova miała taki okres w swojej karierze, że była bliska zostania liderką rankingu WTA. Brakowało jej do tego bardzo niewiele, była to końcówka 2011 roku. Czeszka wygrała Wimbledon, świetnie spisywała się na hali i w Stambule nie była ani przez chwilę zagrożona, została najlepszą tenisistką w sezonie, ale nie zakończyła go na fotelu liderki.

Od tamtej pory jej gra obniżyła loty, oczywiście można było widzieć tak skuteczną i bezkompromisową Petrę, jak w 2011 roku, ale tylko w pojedynczych meczach. Czeszka miewała przebłyski, ale w ogólnym rozrachunku wypadła z Top 5 i choć trzyma się w Top 10, to już nie ta sama Petra. Ostatnia wyprawa do Azji pokazała, że Czeszce wciąż zależy na grze wśród najlepszych tenisistek, zakwalifikowała się do Stambułu. Wygrała w Tokio, pokonując m.in Venus Williams, a potem zanotowała półfinał w Pekinie, przegrywając z Jeleną Janković.

Polka i Czeszka grały ze sobą pięciokrotnie i Polce udało się wygrać tylko raz, przed rokiem w Stambule, ale Kvitova była wtedy chora. Na pewno zależy jej na rewanżu po tamtym kiepski, choć nie do końca zależnym od niej, występie.

Nasz typ: Kvitova @1.74

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!